STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP









:: Wieści z Prasanthi Nilajam

powrót do Wieści z Prasanthi Nilajam




Guru wszystkich guru



W 1975 roku razem z żoną wzięliśmy udział w publicznym spotkaniu na temat Śri Sathya Sai Baby w naszym rodzinnym mieście, w Stanach Zjednoczonych. Byliśmy pod wielkim wrażeniem, gdy usłyszeliśmy o jego zadziwiających cudach, głębokich uniwersalnych naukach i uzdrawiających mocach jego wibhuti (świętego popiołu).

Boski lekarz

Wówczas nasz syn miał dwa tygodnie, urodził się z problemami zdrowotnymi, ale był za mały, aby przejść konieczną operację. Zaczęliśmy mu regularnie dawać wibhuti. Gdy miał dziewięć miesięcy, zabraliśmy go na badania kontrolne przed zabiegiem. Lekarze wyszli do poczekalni i, ku naszej ogromnej radości, powiedzieli, że z naszym synem nie dzieje się nic złego i że nie trzeba go operować! Poczuliśmy wielką ulgę i wdzięczność. Wiedzieliśmy, że to cud i zastanawialiśmy się nad mocą wibhuti. W następnym roku cieszyliśmy się z narodzin córki. Wkrótce po raz pierwszy poszliśmy do miejscowego ośrodka Sathya Sai. Chociaż teraz bardzo lubimy bhadżany, wtedy brzmiały dla nas zbyt obco. Nie mogliśmy się przystosować, więc przestaliśmy przychodzić do ośrodka.

Chociaż dowiedzieliśmy się o Swamim, to jeszcze nie przejawił się w naszych sercach. Relacja była chłodna. Jednak gdy Swami nawiązał połączenie z naszymi sercami, zrobił to w cudowny sposób.

On porusza nasze serca swoimi bhadżanami

W tamtych czasach widok specjalnego pojemnika z porzuconymi lub przeznaczonymi do recyklingu przedmiotami, który stał przed sklepem spożywczym, nie był czymś niezwykłym. Kiedy pewnego dnia przechodziłem obok takiego pojemnika, zajrzałem do środka i zobaczyłem kasetę magnetofonową - "Sathya Sai Baba śpiewa bhadżany z okazji złotego jubileuszu 50. urodzin". Wziąłem ją do domu i włączyłem. Nasz zachwyt był tak wielki, gdy słuchaliśmy jego głosu w czasie śpiewania bhadżanów, jakby otworzyło się niebo i pojawiła się tęcza. Odtwarzaliśmy tę kasetę bez przerwy przez kilka dni. Od razu zaczęliśmy śpiewać bhadżany na spotkaniach w naszym ośrodku; już nie brzmiały dla nas obco dzięki połączeniu z serca do serca. Grałem na gitarze. Czytaliśmy o Sai Babie wszystko, co wpadło nam w ręce. Wiedziałem, bez cienia wątpliwości, że to, co czytam, jest prawdą, że Sai Baba jest inkarnacją Uniwersalnego Absolutu, awatarem (Bogiem w ludzkiej postaci). Zrozumieliśmy, że z żywota na żywot dążenie do samorealizacji jest celem śmiertelników, takich jak my i że awatar jest tutaj po to, by nas poprowadzić i pomóc nam uświadomić sobie nasz prawdziwy cel i naszą tożsamość. Gdy wzrastała nasza miłość do Swamiego, zaczęliśmy mieć sny ze Swamim. Wiedziałem, że on jest Bogiem. Spotykaliśmy wielbicieli, którzy przez długi czas przebywali w Prasanthi Nilajam. Wkrótce zapragnęliśmy odwiedzić Indie, aby zobaczyć Swamiego.

W lipcu 1981 roku siedzieliśmy na piaskach świętej ziemi Prasanthi Nilajam i każdego dnia patrzyliśmy na Pana. Tak bardzo pragnęliśmy zobaczyć Swamiego, że żadna przeszkoda nie wydawała się nam za trudna do pokonania. Aby przyjechać do Prasanthi Nilajam, musieliśmy sprzedać nasz nowo wybudowany dom, a ja musiałem zrezygnować z pracy nauczyciela edukacji specjalnej. Przylecieliśmy do Indii z dziećmi w wieku trzech i pięciu lat, chcieliśmy zostać przez długi czas u stóp Swamiego. Z zapałem chodziliśmy na darszany, w nadziei na dobrą okazję. Cieszyliśmy się każdą chwilą spędzoną w boskiej obecności i wspólnie z innymi wielbicielami obserwowaliśmy jego każdy krok. Słuchaliśmy przemówień prof. N. Kasturiego i jego syna, pana Murthiego, wygłaszanych do wielbicieli z Zachodu. Ściśle przestrzegaliśmy zasad panujących w aszramie, mieszkaliśmy na jego terenie i posilaliśmy się w stołówce południowoindyjskiej, chociaż jedzenie było zbyt ostre dla naszego zachodniego podniebienia.

"Mam więcej pracy z tobą"

Na początku Swami poświęcał dużo uwagi naszym dzieciom. Mamy wiele słodkich wspomnień z tych cennych dni. W dniu urodzin mojego syna Swami napisał na jego tabliczce sylabę OM w sanskrycie. Następnego dnia podarował mu śliwkę. Mojej córce rzucił cukierki. Swami powoli nas uczył i prowadził, czynił to zawsze bardzo spokojnie i łagodnie. Po kilku dniach na darszanie Swami po raz pierwszy spojrzał mi prosto w oczy. W tej chwili zrozumiałem, że powinienem kontynuować pracę w edukacji specjalnej.

Swami powoli nas transformował, mimo fizycznych wyzwań - utraty wagi z powodu braku takiego jedzenia, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni. Niechętnie uświadomiliśmy sobie, że musimy wrócić do domu wcześniej niż się spodziewaliśmy, lecz byliśmy przekonani, że jesteśmy na zawsze oddani Swamiemu, niezależnie od tego, co przyniesie życie. W nocy przed wyjazdem z Prasanthi Nilajam Swami przyszedł do mnie we śnie i rzekł: "Możesz jechać, ale mam więcej pracy z tobą".

Dzięki łasce Swamiego wróciliśmy do domu. Dalej pracowałem jako nauczyciel edukacji specjalnej, moja żona zaczęła uczyć i wkrótce mogliśmy zbudować następny dom. Chodziliśmy na spotkania do ośrodka Sathya Sai. Przez lata miałem wspaniałą okazję i przywilej służyć, pełniąc różne funkcje w MOSS. Do końca lat 90. odwiedzaliśmy Prasanthi Nilajam raz w roku, aby otrzymać darszan Swamiego. W latach 2000. podróżowaliśmy tam dwa razy w roku.

"Kieruj się sumieniem"

Pod koniec września 2000 roku w Prasanthi Nilajam rozpoczęły się uroczyste obchody Daśary (Nawaratri). Zakończyła się konferencja na temat edukacji w wartościach ludzkich, zorganizowana dla nauczycieli z całego świata. Organizatorzy konferencji otrzymali przywilej - mogli usiąść przed drzwiami pokoju interview. Pierwszy raz siedziałem na werandzie. Czułem niewysłowiony spokój i głęboką duchową błogość.

W dniu 1 października Swami wezwał na interview mnie i pewnego doktora, który siedział na werandzie. Usiedliśmy na podłodze obok jego fotela. Swami mówił do nas z miłością, ukazując swoją wszechwiedzę. Każde słowo i każda zwyczajna rozmowa, którą mieliśmy zaszczyt usłyszeć, były tak cenne, że na zawsze wryły mi się w pamięć.

Swami zapytał mnie: "Jak tam twoja praca?". "Masz na myśli edukację specjalną?" — zapytałem. "Czym jest edukacja specjalna?" — dopytywał się Swami. "To edukacja dla osób upośledzonych umysłowo" — oznajmiłem. "To tylko wiedza książkowa" — stwierdził. "Czy mam ją porzucić?" — zapytałem. "Dwa lata" — doradził Swami.

Uważałem, że wiedza książkowa znajduje zastosowanie w mojej pracy. Pracowałem przez następne siedem lat. Na koniec każdego roku kierowałem się sumieniem w podjęciu decyzji, czy pracować przez kolejny rok. Gdy po dwóch latach miałem przejść na emeryturę, dostałem propozycję dalszej pracy, z której nie skorzystałem. Słowa Swamiego spełniły się.

"Przychodzę do ciebie w snach" — powiedział Swami do lekarza na interview. "To prawda" — odparł lekarz. Później Swami zwrócił się do mnie: "W snach". "Wiele razy, Swami" — potwierdziłem. Swami wskazał na swoją klatkę piersiową i powiedział: "To nie jest wyobraźnia".

Miałem wiele snów ze Swamim, lecz czasami mój umysł wątpił, czy są one rzeczywiste. Swami rozwiał te wątpliwości.

Później Swami stwierdził: "Ciało to bańka wodna, nie podążaj za ciałem. Umysł to szalona małpa, nie podążaj za umysłem. Podążaj za sumieniem" — i wskazał na moją klatkę piersiową. Pod koniec interview powiedział: "Jesteś boski". W sercu usłyszałem głos: "Poproś o padanamaskar". "Czy mogę przyjąć padanamaskar?" — zapytałem. "Tak, weź padanamaskar" — odpowiedział. Gdy dotknąłem stóp Swamiego, pobłogosławił mnie.

Czas mijał. W 2022 roku wciąż utrzymuję łączność ze Swamim. Jest takie powiedzenie: "Węgiel żarzy się tylko wtedy, gdy jest blisko żaru". Odczuwam wdzięczność dla Swamiego za to, że ukazał mi swoją boskość i że pozwolił mi rozpoznać własną boskość, że zabrał nas na swoją orbitę, za jego nauki i za możliwość pomagania w rozpowszechnianiu jego przesłania na cały świat dzięki MOSS.

Dr Tom Scovill ze Stanów Zjednoczonych

* * * * *

Dr Tom Scovill po raz pierwszy odwiedził Swamiego w 1981 roku. Ukończył studia doktoranckie w dziedzinie edukacji i mieszka w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych. Tom jest emerytowanym nauczycielem, który przez 32 lata uczył dzieci z upośledzeniem umysłowym i był administratorem szkoły. Ponadto jest członkiem Komitetu Edukacyjnego MOSS i opracowuje treści na stronę internetową Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai.

Dr Tom Scovill służył jako przewodniczący regionu 7. MOSS w północnej Kalifornii i w stanie Newada. Obecnie prowadzi szkolenia nauczycieli w dziedzinie Edukacji Duchowej Sai w północnej Kalifornii.

(dk)

Źródło: Sathya Sai - The Eternal Companion, vol. 1, issue 6, August 2022
www.sathyasai.org/sites/default/files/pages/eternal-companion/vol-1/issue-6/eternal-companion-vol-1-issue-006.pdf
13.08.2022

**Pobierz tekst do druku





Copyright © 2001-2024 Stowarzyszenie Sathya Sai