STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP









:: Wieści z Prasanthi Nilajam

powrót do Wieści z Prasanthi Nilajam




Jeden wielki cud!


To pierwsze słowa, jakie cisną mi się na usta, gdy ktoś pyta o naszą podróż do Indii i nasze tam koncerty.

Jest tak wiele rzeczy widzialnych i niewidzialnych, które muszą złożyć się w całość, by tak duża grupa mogła razem wyjechać i zrealizować swoje marzenia, że pozornie wydaje się to niemożliwe. Tylko całkowite oddanie i zaufanie pozwala zdjąć napięcie z pleców i pokornie przyglądać się, jak działa Swami - Reżyser każdego zdarzenia.

27 lipca 2015 - Mumbaj

Mimo naszego dwugodzinnego opóźnienia czekają na nas, na bardzo nowoczesnym lotnisku, panowie Kumar i Shiva. Dokładnie tak, jak dwa lata temu - z małym transparentem Sarva Dharma Choir - Poland. Radosne powitania z obu stron i... prosto do autokaru, który wiezie nas do Dharmakszetry - jednego z pierwszych aszramów Swamiego. Znamy to miejsce i bardzo je lubimy. Mimo zmęczenia, z radością przyjmujemy zaproszenie na przygotowane dla nas śniadanie - pycha! Starzy znajomi witają nas jak członków rodziny, którzy wrócili z dalekiej podróży.

Nasze pokoje są gotowe. Szybki podział, "kto gdzie" i wspaniały moment - wreszcie można rozciągnąć się na łóżku!


Nasza cudowna opiekunka Ragini, którą znamy z poprzedniego pobytu, z dumą pokazuje oddany w kwietniu 2015 r. Wellnes Center. To tutaj, z błogosławieństwem Swamiego, jakiego udzielił będąc jeszcze w fizycznym ciele, ma się w przyszłości odbywać uzdrawianie duszy i ciała. Obecnie organizowane są tu kursy jogi, a my możemy odbyć nasze próby w pięknej sali ze sklepieniem, pod którym cudownie brzmi AUM.

Drugiego dnia - wydarzenie!

Specjalnie dla nas przyjeżdża dr Keki Mistry. Jest prezydentem Fundacji Sewy w Mumbaju. To on, za zezwoleniem Swamiego, założył pierwszą taką fundację w Indiach. Na jej wzór powstała później fundacja w Puttaparthi. Dr Mistry ma 80 lat i jest dumny, że na swój wiek nie wygląda. Ze Swamim był i jest bardzo blisko. O ile dobrze pamiętam, od końca lat 60.! Opowiada fascynujące historie, a my słuchamy z zapartym tchem, wdzięczni za jego przyjazd. Te historie to materiał na inne opowiadanie. Zapytany, co sądzi o wydarzeniach w Muddenahalli, odpowiada szczerze, że ich nie ocenia. Po czym dodaje: My, ludzie, w zdecydowanej większości odbieramy wszystko zmysłami. Tak też odbieramy Boga. Gdy zabrakło formy Swamiego, nasze zmysły nadal jej poszukują. Chociaż wiemy, że powinniśmy odnaleźć Go w sobie, nadal szukamy potwierdzenia Jego obecności na zewnątrz. Dlatego tak zwany "Subtelny Swami" przemawiający przez młodego mężczyznę bardzo naszym zmysłom odpowiada. Zmysły są silne i mają nad nami władzę. Nie należy nikogo potępiać. Każdy ma swoją drogę. Kiedyś wszyscy złączymy się z Bogiem i żadna zewnętrzna forma nie będzie nam już potrzebna.

Do 31 lipca, czyli do święta Guru Purnima, nasze dni przebiegają podobnie. Omkar, bhadżany, ulewny monsun, próba, monsun, słońce, próba. W przerwach smakowite posiłki! Cieszymy się z nich nie tylko my, ale także i kucharz, który je dla nas przyrządza. Gdy widzi, z jakim smakiem je spożywamy i z jaką wdzięcznością spoglądamy w jego stronę, jest szczerze wzruszony. Smaku tych posiłków nie da się zapomnieć!

31 lipca - Guru Purnima!

Wyjątkowe święto, zwłaszcza w Indiach. Znany werset w sanskrycie mówi: Aćarja dewo bhawa - traktuj guru jak Boga. Ponieważ to guru wskazuje drogę do Boga.

Na ten dzień czekaliśmy i to z tej okazji przybyliśmy do Dharmakszetry. Wczesnym rankiem nasz drugi opiekuńczy anioł, Vinod Narayan, zaprasza nas do świątyni Sathya Deep na krótką modlitwę i medytację. Potem udajemy się na piętro, by w ciszy i skupieniu obejrzeć pokój Swamiego. Jesteśmy głęboko poruszeni. To wyjątkowy dla nas prezent.


Wieczorem koncert. Mamy tremę. Świątynia jest pełna wielbicieli - przecież to Guru Purnima. Jak oni przyjmą te dziwne pieśni w dziwnych językach? I miłe zaskoczenie. Już na początku programu, zaraz po pieśni We are here to praise You Lord - brawa w rytm naszego śpiewania!, które dodają nam odwagi. Podoba im się ta pieśń. To wspaniale. I tak publiczność reaguje do końca na wszystkie nasze utwory. Z radością i wzruszeniem przyjmują cały koncert! Wielkie brawa. Potem arathi. Podają mi naczynie z ogniem. Wykonuję arathi jak w transie. Nie wiem, co się dzieje. Gorąco mi. Jestem wzruszona i już nie wiem, czy to łzy, czy pot zalewa mi oczy. O Swami, jak ci dziękować?!

Na zakończenie żona dra Mistry wręcza mi prezent dla całego chóru - kryształową Sarwa Dharmę, symbol naszego chóru, a wszyscy wykonawcy otrzymują róże i pyszny prasadam. Nasza radość sięga zenitu. Om Sai Ram!

1 sierpnia

Wczesnym rankiem kawa i słynna masala tea! Nasz wspaniały kucharz przygotował, byśmy przed odjazdem mogli napić się czegoś gorącego. Potem lotnisko, samolot, taxi i Puttaparthi! Ze względu na instrumenty, ale nie tylko, wszędzie mamy nadbagaż! Kochany Swami, jak On to załatwił, że na żadnym lotnisku nie musieliśmy nic dopłacać?!

W Puttaparthi wszyscy odnosimy wrażenie, jakbyśmy nigdy stąd nie wyjeżdżali. Kochane Puttaparthi, tutaj każdy czuje się jak w domu. Dosyć sprawnie idzie przydzielanie pokoi i już można się urządzać. Przecież spędzimy tutaj dwa tygodnie, a niektórzy zostaną nawet dłużej.

Przed koncertem

Tysiące ludzi z całego świata. Trwa Światowa Konferencja Edukacyjna. A my mamy być jej zwieńczeniem. Dzień przed naszym występem, podczas wieczornego darszanu, koncert dzieci i młodzieży z Wielkiej Brytanii. Piękny. I na koniec zapowiedź koncertu na następny wieczór: Zakończeniem Światowej Konferencji Edukacyjnej będzie występ międzynarodowego chóru Sarva Dharma! Zapraszamy!

Słysząc taką zapowiedź i widząc tysiące zaproszonych, chciałoby się zapaść pod ziemię. Dopiero teraz ogarnia nas przerażenie. I wymieniamy między sobą wystraszone spojrzenia. Ale jednocześnie jest w tym pewne radosne oczekiwanie. Przecież bardzo sumiennie przygotowywaliśmy się do tego występu, zatem mamy czyste sumienie, zrobiliśmy co w naszej mocy.


Po raz pierwszy pozwolono nam na wieczorną próbę w Sai Kulwant Hall. Umożliwiono próbę, ale bez mikrofonów! Zrozumiałe, nie możemy urządzić koncertu przed koncertem. Za to - jakim niezwykłym przeżyciem jest przebywanie o godzinie 22:00 na pustym placu darszanowym! To kolejny wyjątkowy prezent od Swamiego!

Mikrofony pozwolono nam wypróbować na godzinę przed Wedami. Ponieważ było już późno, panował wielki chaos. W rezultacie soprany miały jeden głuchy mikrofon przez cały koncert. I to oczekiwanie! Najpierw Wedy, potem zakończenie konferencji, przemowy, mini koncert w wykonaniu uczestników konferencji i wreszcie my. Aż dziw, że tyle osób wytrzymało na placu do naszego koncertu.

Wyśpiewaliśmy miłość do Swamiego

Zaczęliśmy i... nagle poczułam, że zarówno mnie jak i cały chór ogarnia niezwykłe uczucie błogości i spokoju. Patrzyliśmy na siebie pełni radości, a nasz śpiew jakby sam płynął. To było niezwykłe doświadczenie. Nic się nie liczyło, jedynie nasza miłość do Swamiego, i Swami był wśród nas. Dopiero gdy po koncercie pokłoniłam się Swamiemu i miałam usiąść, usłyszałam głośne oklaski ze skandowaniem. Dochodziły jakby z innego wymiaru. Więc - chyba się podobało... - pomyślałam.


Każdy z nas dostał w prezencie kryształowy breloczek z laserowo wyrzeźbionym wizerunkiem Baby. Ale i dużo, dużo więcej.

Szczerze mówiąc powiedzenie Swamiego: Zrób jeden krok w moją stronę, a ja wykonam sto kroków w twoją zawsze się potwierdza. Zostaliśmy zalani dowodami Jego miłości. Nie dość, że nasz koncert w Sai Kulwant Hall został przyjęty niezwykle entuzjastycznie, to jeszcze dostaliśmy zaproszenie na dwa inne koncerty, w Muzeum Czajtanja Dżjoti oraz w świątyni szpitala Super Speciality Hospital w Puttaparthi, gdzie śpiewaliśmy dla całego personelu i pacjentów. W energii tej świątyni śpiewało się nam bosko!

Nasi muzycy

W naszym chórze, oprócz śpiewaków, mamy też doskonałych muzyków. I trzeba powiedzieć, że stanowią oni mocną stronę tego chóru. Antoni przyleciał z Londynu, by wzbogacić nasz występ swoją wspaniałą grą na klarnecie i niezwykłych instrumentach perkusyjnych. Specjalnie na ten występ w Puttaparthi dołączył do nas także nasz sprawdzony przyjaciel Dhroeh Nankoe, który z konieczności (nie było tabli) sam skonstruował sobie instrument, czyli powiązany sznurkami podwójny bęben. Słyszałam potem, że pewien student dopytywał się, co to był za instrument. Jurek, można powiedzieć, pokonał sam siebie grając na akordeonie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze Kai Kroeger - wirtuoz gitary! No i nasz najświeższy nabytek, dla mnie jeden z najlepszych skrzypków w kraju - Marcin Król. To jak dar od Swamiego za całą naszą pracę, by te koncerty stały się jeszcze bogatsze i bardziej profesjonalne. A to, czego dokonała Ewa Żarów, która sama grała na klawiszach i jednocześnie czuwała nad bardzo rozbudowanym zespołem muzycznym, było po prostu fantastyczne. Jest ona dla mnie przykładem, że pracowitość daje wielkość.


Dzięki Marcinowi i Ewie mogliśmy przeżyć kolejne wzruszenia. Zagrali oni wspaniały koncert na skrzypce i fortepian w hotelu Sai Towers w Puttaparthi. Po raz pierwszy widziałam kelnerów ocierających łzy ze wzruszenia.

Nasza wyprawa była nasycona takimi przeżyciami, wzruszeniem, miłością i głębokimi doświadczeniami, jakich żaden artykuł nie przekaże. Mogę jedynie dodać od siebie, że ten chór jest dla mnie i dla wszystkich jego członków olbrzymim darem Swamiego. To, czego doświadczamy podczas prób i koncertów, nie da się ani opisać, ani wyjaśnić. To naprawdę jeden wielki cud!

Maria Quoos, dyrygent chóru Sarva Dharma
(sierpień 2015)








Copyright © 2001-2017 Stowarzyszenie Sathya Sai