STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP










:: Święta

powrót do Święta




1940 - rok Deklaracji Awatara


Gdy Bóg zstępuje jako awatar - czy jest to Rama, Kriszna, Matsja (ryba), Waraha (dzik) czy Wamana (karzeł) - ma tylko jeden cel. Widzicie tylko chwilowe skutki tego przyjścia. Zauważcie jednak, że Bóg przychodzi jako awatar, by przekazać ludziom prawdę o miłości. Owocem miłości jest wyłącznie miłość. Miłość jest swoim własnym świadkiem. Nie ma w sobie ani odrobiny interesowności. Ponieważ miłość istnieje dla samej siebie, nie zna strachu. Awatarzy przychodzą na świat po to, by uczyć ludzi drogi miłości. Świat ukazuje różnorodność, która wyłoniła się z Jednego. Bóg głosi jedność, która jest częścią różnorodności. Rozpoznania tej jedności w różnorodności można nauczyć się wyłącznie od Boga.

Sathya Sai Speaks, tom 21, rozdz. 25; z dyskursu wygłoszonego 3.09.1988 r.


Rok 1940 był w istocie przełomowy, gdyż wówczas Sathya Sai Baba ujawnił swoją boskość i przygotował miejsce do pracy, którą miał wykonać. Każdego roku Międzynarodowa Organizacja Sathya Sai w dniu 20 października obchodzi Dzień Deklaracji Awatara, aby przypominać, rozważać i przyswajać sobie nauki Sathya Sai Baby, których esencją są słowa Kochaj wszystkich, wszystkim służ. "Służ Planecie", inicjatywa, jaką podjęli młodzi dorośli Sathya Sai dla uczczenia tego dnia, ma ułatwiać doświadczanie treści zawartych w tej maksymie oraz jej podstawy, czyli jedności w różnorodności.

Jestem Sai Babą

Niniejszy fragment pochodzi z pierwszego tomu książki Satjam-Śiwam-Sundaram, (polski tytuł: Prawda Dobro Piękno), biografii Swamiego, którą napisał nieżyjący już prof. N. Kasturi, wzorowy i wieloletni wielbiciel.

W dniu 23 maja 1940 roku czternastoletni Sathya wstał jak zwykle z łóżka, ale po jakimś czasie wezwał do siebie domowników i podarował im uzyskane "znikąd" cukierki oraz kwiaty. Przybiegli również sąsiedzi. Dał każdemu z nich kulkę ryżu na mleku, a także kwiaty i cukierki, które powołał do istnienia zwykłym machnięciem ręki. Zdawało się, że Sathya jest w bardzo pogodnym nastroju, posłano więc po Wenkapę Radżu, aby przyszedł i zobaczył go w tym radosnym stanie. Wenkapa przybiegł szybko, lecz musiał przeciskać się przez tłum. Ludzie prosili go, aby obmył stopy, ręce i twarz, zanim zbliży się do tego Dawcy Prezentów. To rozdrażniło go jeszcze bardziej. Nic nie robiło na nim wrażenia, ponieważ myślał, że to jakieś sztuczki, związane z chowaniem gdzieś przedmiotów i wyciąganiem ich zręcznym ruchem dłoni - tak ostatnio wyznał piszącemu te słowa. Uznał, że należy to wszystko zakończyć, zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. Roześmiał się więc gorzko i odezwał się do chłopca tak, żeby wszyscy to słyszeli: "Tego już za wiele - to musi się skończyć". Uzbrojony w kij postąpił krok naprzód i pod groźbą uderzenia zapytał: "Jesteś jakimś bogiem, upiorem, czy szaleńcem? Mów!" - wrzasnął. Padła szybka odpowiedź i była to owa deklaracja, z którą chłopiec tak długo zwlekał: "Jestem Sai Babą".


Dalszy spór był niemożliwy. Wenkapa Radżu oniemiał, kij wypadł mu z ręki. Stał wpatrując się w Sathyę, próbując zrozumieć, co znaczy to oświadczenie: "Jestem Sai Babą". Tymczasem Sathya mówił dalej: "Należę do sutry Apasthamby ze szkoły mędrca Apasthamby. Jestem z duchowej linii Bharadwadży. Jestem Sai Babą. Przybyłem, żeby oddalić wszelkie wasze kłopoty. Utrzymujcie swoje domy w czystości". Tego samego popołudnia ponownie powtórzył te dwa imiona. Starszy brat, Seszama Radżu podszedł do niego i spytał: "Co rozumiesz przez Sai Babę?". Nie udzielił na to odpowiedzi, odparł jedynie: "Wenkawaduta modlił się, abym urodził się w waszej rodzinie, więc przybyłem".

Kim był ten Wenkawaduta? Kiedy spytałem o to, Seszama Radżu powiedział mi, że w jego rodzinie żywa jest tradycja wielkiego mędrca - przodka, zwanego Wenkawaduta, którego uważano za guru w setkach pobliskich wiosek.


Młody Sathya Sai Baba nad brzegami rzeki Czitrawati

Słysząc imię 'Sai Baba', mieszkańcy doznali trwogi i zadziwienia. Kiedy zaczęli się dopytywać, okazało się, że jakiś czas temu do Penukondy przybył urzędnik rządowy, żarliwy czciciel fakira Sai Baby z Śirdi. Uznano, że musi on wiedzieć o Sai Babie z Śirdi, więc zaproponowano, aby zawieźć do niego Sathyę. Na pewno będzie wiedzieć, na co cierpi Sathya i podsunie jakieś rozwiązanie. Urzędnik zgodził się łaskawie zobaczyć chłopca, ale nie był w nastroju do sprawdzania jego wiarygodności. Zawyrokował, że jest to oczywisty przypadek zaburzeń umysłowych i doradził, by umieścić go w jakimś zakładzie dla obłąkanych! Sathya przerwał mu i powiedział: "Tak, zaburzenie umysłowe, ale czyje? Jesteś jedynie ślepym sługą. Nie potrafisz rozpoznać Sai, któremu oddajesz cześć!". Mówiąc to, jego ręce rozrzuciły 'znikąd', we wszystkich kierunkach w pokoju, w którym się znajdowali, pełno wibhuti, świętego popiołu.

Ojciec czuł, że Sai Baba przemawia przez chłopca, więc spytał: "Co mamy z tobą zrobić?". Sathya szybko odrzekł: "Oddawajcie mi cześć! Kiedy? W każdy czwartek! Utrzymujcie w czystości swoje umysły i domy!".

Później, w pewien czwartek ktoś rzucił Sathyi wyzwanie: "Jeśli jesteś Sai Babą, daj nam natychmiast dowód na to!". Pytali w takim duchu, w jakim wieśniacy proszą kapłana wiejskiej świątyni, kiedy tańczy w ekstazie, wyglądającej na opętanie. Baba odparł: "Tak, dam". Wszyscy przysunęli się bliżej. "Napełnijcie moje dłonie tamtymi kwiatami jaśminu" - polecił. Uczyniono to. Szybkim ruchem rzucił je na podłogę i powiedział: "Patrzcie!". Zobaczyli, że kwiaty, spadając, utworzyły napis "Sai Baba" w języku telugu!


Nie jestem już waszym Sathyą... Ja jestem Sai

20 października 1940 roku, następnego dnia po powrocie z Hampi specjalnym autobusem, Sathya poszedł jak zwykle do szkoły. Miejscowy inspektor podatkowy, Śri Andżanejulu, który był bardzo przywiązany do małego Baby, odprowadził go do bramy szkolnej i niechętnie powracał do domu. Tego dnia wydawało mu się, że wokół twarzy Sathyi jest jakaś wspaniała poświata. Inspektor oczarowany tym nie mógł wprost oderwać od niej oczu. Parę minut później Baba wrócił do domu. Stojąc na progu, odrzucił niesione książki i zawołał: "Nie jestem już waszym Sathyą. Ja jestem Sai". Bratowa wyszła z kuchni, spojrzała - blask aureoli, jaką zobaczyła wokół głowy Baby, niemal ją oślepił! Zamknęła oczy i krzyknęła. Baba zwrócił się do niej słowami: "Odchodzę. Nie należę do was. Maja (iluzja) odeszła. Wzywają mnie moi wielbiciele. Mam swoją pracę. Nie mogę dłużej zostać". Mówiąc to, odwrócił się i odszedł, pomimo jej próśb. Brat przybiegł do domu usłyszawszy o tym wszystkim, jednak Baba powiedział mu jedynie: "Porzuć wszelkie próby 'leczenia' mnie. Jestem Sai. Nie uważam się za twojego krewnego". Sąsiad Śri Narajana Śastri usłyszał hałas i uzmysłowił sobie, że to coś poważnego. Przybiegł i zobaczywszy blask aureoli upadł do stóp Baby. On również usłyszał to historyczne oświadczenie: "Maja odeszła. Idę. Moje dzieło czeka".

Sathya udał się do ogrodu Śri Andżanejulu i usiadł tam na kamieniu pośród drzew. Ze wszystkich stron napływali ludzie, niosąc kwiaty i owoce. Gaj zaczął rozbrzmiewać głosami setek osób, śpiewających chórem wersety, których zaczął ich uczyć. Pierwsza modlitwa, jakiej ich nauczył tamtego dnia, jak wielu wciąż pamięta, była następująca:

Manasa bhadżare guru czaranam,
dustara bhawa sagara taranam.

Medytuj o stopach guru.
One mogą przenieść cię przez trudy oceanu egzystencji w wielu żywotach.


Tak minęły trzy dni spędzone w ogrodzie - trzy dni oddawania czci. Pojawił się fotograf, który chciał, aby Sai Baba usunął kamień, leżący przed nim, jednak Baba puścił tę prośbę mimo uszu. Fotograf zrobił jednak zdjęcie i oto na kamieniu pojawił się wizerunek Sai Baby z Śirdi! Ale tylko na zdjęciu, bo nie dla oczu zgromadzonych wokół ludzi.

Kilka dni później Baba opuścił Urawakondę. Rodzice zdołali nakłonić go, aby udał się do Puttaparthi, zapewniając, że nie będą przeszkadzać mu swym natręctwem ani utrudniać spotkań z wielbicielami. Śri Andżanejulu oddał cześć jego stopom. Mieszkańcy zorganizowali procesję do samych granic miasta. Z czcią kołysali lampami i śpiewali pieśni w wielu miejscach po drodze.

(dk, is)

Źródło:
www.sathyasai.org/events/festival/avatar-declaration-day-2018

Źródła:

Kasturi, N. (n.d.). Sathyam Sivam Sundaram, Volume One. SSSST Publications Division.

**Pobierz tekst do druku





Copyright © 2001-2018 Stowarzyszenie Sathya Sai