STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP



Powrót do listy dyskursów          wersja w formacie pdf          Pobierz program



Seminaria Sai w Brindawanie 1974 - część II


5.

Tat twam asi



Atma jest trwała. Nikt nie może jej zniszczyć.
Dla atmy śmierć czy zagłada nie istnieje.
Tak jak znoszone ubranie zmienia się na nowe,
tak samo, gdy jedno ciało się zużyje, atma wstępuje w inne.

Pawitratma swarupy (święte ucieleśnienia boskości)!

Nasze śruti (święte pisma) nauczają, że na tym świecie nie ma nic innego jak brahman. Nie tylko na tym świecie, ale nigdzie nie ma nic wtórego względem brahmana. Nie ma nic, co by istniało przed brahmanem. Dlatego dowodu na istnienie brahmana nie możemy znaleźć nigdzie poza samym brahmanem. Nie ma żadnych szczególnych cech, które można by przypisać brahmanowi. Warto w tym miejscu zauważyć, że brahman istniał przed powstaniem wszelkich komentarzy czy wykładni, a więc żaden komentarz nie jest w stanie prawdziwie przedstawić naturę brahmana. Prakriti, świat materialny, i niwritti, proces zwracania się do świata niematerialnego, obracają się wokół brahmana i są blisko niego. Wszystko, co istnieje w postaci wiedzy, z ignorancją włącznie, jest po prostu brahmanem. Podstawą wszystkiego jest sam brahman. Mimo że brahman ciągle i bez przerwy płynie niczym strumień, bardzo trudno jest go pojąć. Powinniśmy jednak przyjąć, że choć strumień nieprzerwanie płynie, nie traci on nic na kompletności. Ten rodzaj pełni przyjmuje formę kryjącą się pod trzema imionami: Ida, Saraswati i Bharati. Koresponduje ona też z trzema miejscami: Wasu, Rudry i Aditji. Ponadto, ta siła i forma posiada trzy imiona: Śaśi, Gauri i Sawitri. Boginie te ustanawiają formę, w jakiej świat powinien się poruszać. Nasze śruti głoszą, że związek między tą triadą bogiń jest nierozerwalny. Występują one zawsze razem. Naturalne miejsce, jakie zajmuje Aditja to Bharata. Takim miejscem Wasu jest Ida, zaś Rudry - Sawitri. Wasu, Rudra i Aditja reprezentują naturalną formę wedawani. Za prawdziwy odpowiednik imienia Aditja możemy przyjąć słowo Bharata.

Imię Bharata jest synonimem Aditji. Musimy uznać, że słowo to nie stosuje się do jednego kraju, lecz do całego świata. Przyjmowanie, że słowo Bharata, które zdobiło aspekt Aditji, ma ograniczoną konotację, opiera się na niewłaściwej interpretacji. Są to święte słowa wedyjskie. Nie da się ich w pełni opisać za pomocą słów, które nie mają wedyjskiego pochodzenia.

Próbować wyjaśnić święte mantry za pomocą słów, które pojawiły się znacznie później, to robić coś niekompletnego, gdyż same mantry pochodzą z czasów, do których pamięć nie sięga. Jeśli spróbujemy opisać brahmana przy pomocy zwykłych słów, których zaczęto używać znacznie później, będzie to niewłaściwe, gdyż w ten sposób będziemy ograniczać aspekt brahmana. Właśnie dlatego powiedziano, że nie da się zrozumieć boskości ani umysłem, ani oczami, ani nawet intelektem. Jest tak dlatego, że brahman istniał na długo przed tym, jak pojawił się umysł i inteligencja. Tak więc, coś, co już istniało, nie może być opisane przez słowa, które pojawiły się znacznie później. Czy nowonarodzony syn może opisać cechy swojego ojca, który żył jeszcze przed jego narodzeniem? Opisanie nieskończonego aspektu za pomocą ograniczonych słów i ograniczonego doświadczenia nie jest możliwe. Mahariszi, którzy bardzo dobrze znali Wedy i mantry, rozumieli, że aspektu brahmana nie da się wyjaśnić i opisać za pomocą słów. Dlatego wskazywali go tylko swoim milczeniem. Mówili, że właściwe podejście do zrozumienia brahmana może stanowić jedynie doświadczenie i że objaśnienia do tego się nie nadają.

Na planie świata fizycznego bardzo łatwo jest opisać coś, czego nie rozumiemy, za pomocą pewnych słów. Stworzyliśmy takie słowa jak np. nirguna, nirakara, nirandżana (bez cech, bez formy, bez emocji) itd., ale nawet nie znamy ich znaczenia. Jaki sens ma opisywanie czegoś, czego nie znamy, za pomocą słów, których nie rozumiemy? Jest to błąd, jaki powszechnie wszyscy popełniamy. Śankara podał na to piękny przykład. Za pomocą przedrostka anty- możemy opisać tylko coś przeciwnego do rzeczywiście istniejącego. Jeśli w świecie materialnym nie ma czegoś, co odnosi się do para, czyli duchowego, nie możemy za jego pomocą wyjaśniać jego przeciwieństwa, czyli apara.

Jeśli zgadzacie się, że wszystkie materialne rzeczy są jednym i tym samym i że nie ma między nimi różnicy, nie istnieje kwestia akceptowania jednej rzeczy a odrzucania innej. Zatem, jeśli doszliście do etapu, na którym potraficie rozpoznawać wszystko jako aspekt brahmana, wtedy nie istnieje kwestia odrzucania czegoś i akceptowania czegoś innego. Cokolwiek robicie na tym etapie, w rodzaju odrzucania lub akceptowania, jest to tylko odbicie waszego umysłu.

Jeśli nie macie pojęcia podstawowej jednostki, nie możecie mieć też pojęcia wielości. Tylko wtedy posuniecie się do przodu i zrozumiecie znaczenie "wielości", jeśli będziecie mieć klarowne pojęcie podstawowego "jednego". Dlatego też mówimy Ekoham bahusjam iti (jestem jeden, niech stanę się wielością). Musimy uświadomić sobie prawdę, że właśnie z jednego powstaje wiele różnych przejawień. Wiedza, czy mądrość, dzięki której pojmujemy aspekt jedności, nazywa się bhakti, czyli oddanie. Oto co oddanie umożliwia urzeczywistnić.

W naszym kraju istnieje praktyka, że gdy ktoś chce oddawać cześć Bogu, wyobraża sobie Pana w postaci podobnej do jego własnej. Przypisuje Panu głowę, tułów, ograniczenia itd. - to, co on sam posiada. Jest to jego wyobrażenie o sobie samym. Chce odwzorować Boga na swoje podobieństwo. Ludzie mają też naturalne odczucie, że Bóg jest większej i wyższej postury. Gdybyście spytali bawoła jak wygląda Bóg, prawdopodobnie odpowiedziałby, że wygląda jak bawół, tyle że jest o wiele większy i wiele silniejszy. Podobnie jest z dżiwą (człowiekiem) - Boga wyobraża sobie jako coś o wiele większego od siebie, wiele razy silniejszego i zdolniejszego. Widzimy stąd, że Bogu nadajemy imię i formę zgodnie z naszym pojmowaniem, chociaż On sam nie ma ani formy ani gun (cech). Przypisywane Mu guny pochodzą od nas, a nawet postać, którą z Nim kojarzymy, zależy od naszych poglądów. Tymczasem sam Bóg nie ma imienia, formy ani gun.

Dziecko nie rodzi się z załączonym imieniem, lecz w dziesiątym lub jedenastym dniu rodzice lub bliscy krewni nadają mu je. Ci rodzice lub krewni istnieli przed urodzeniem się dziecka, dlatego mogą nadać mu imię. W przypadku parabrahmana nie ma nikogo, kto istniałby przed nim, dlatego nikt nie może nadać mu imienia. Wielbiciele oddający cześć Bogu nadają mu jednak imię zgodnie ze swoim doświadczeniem i rozumieniem Pana. Ludzie w rzeczywistości wyobrażają sobie tę wszechwiedzącą, wszechobecną i wszechmocną boskość jako posiadającą imię i postać zgodną z ich upodobaniami, a potem w oparciu o to wyobrażenie przeżywają błogość. Bóg staje się towarzyszem i pomaga takiemu wielbicielowi, zależnie od głębi jego oddania i stopnia przywiązania, jakie rozwinie w stosunku do Niego.

Można spytać, co z ludźmi, którzy nie oddają czci Bogu. Czy Bóg im nie pomaga? Ani łaska, ani dobroć, ani gniew, ani przyjemność nie pochodzą od Boga. Te rzeczy zależą wyłącznie od wielbiciela. Aby to zrozumieć, posłużmy się przykładem. Gdy podejdzie się blisko ognia, znika zimno i doświadcza się ciepła ognia. Jeśli ktoś nie podejdzie do ognia, ani zimno nie zniknie, ani nie doświadczy się ciepła. Inaczej mówiąc, odczucie zimna lub ciepła zależy od tego, jak blisko jest się do ognia. Podobnie, doświadczenie łaski bądź dobroci Boga zależy od tego, jak bardzo się do Niego zbliżycie. To nie zależy od Boga.

Właśnie w takim kontekście nasi przodkowie używali słów upasana i upawasa. Upa oznacza blisko, a wasa - pobyt, zatem upawasa znaczy po prostu, że gdy jesteście blisko Boga, wszystkie wasze złe cechy zostaną usunięte i nabędziecie dobrych cech. Słowo upasana znaczy, że siedzicie blisko Pana.

Słowo upaniszad można zinterpretować podobnie: upa znaczy blisko, ni - nieco niżej, a szad - siedzenie. Tak więc, upaniszad znaczy siedzieć blisko Pana. Powiemy zatem, że musicie podejść blisko Pana i usiąść poniżej, gdyż będąc pełni wątpliwości nie możecie zajmować wyższego miejsca od Niego. W tej sytuacji jesteście na stanowisku twam (ty), a Bóg - na Tat (On); to znaczy, On zajmuje miejsce, z którego może rozwiać wszystkie wasze wątpliwości, a wy musicie siedzieć i poddać się temu procesowi. Związek między Tat i twam jest tego rodzaju, że wiedza musi płynąć z Tat do twam i właśnie dlatego określono go sentencją Tat twam asi (Tym jesteś ty). Twam to miejsce, gdzie powstają pytania, a Tat - miejsce, skąd przychodzą odpowiedzi. Ponieważ Tat zajmuje miejsce wiedzy, nie mogą stamtąd pochodzić pytania. Tat jest pełen wiedzy.

W tym kontekście mówimy, że zależnie od premy, czyli miłości i uczuć, z jakimi zbliżamy się do Pana, Bóg odwzajemnia się taką samą premą i łaską. Oto mały przykład. Dla wielbicieli, którzy wielbią Boga, okazują Mu szacunek i z głębi serca wierzą w Niego, Bóg staje się ich towarzyszem i przewodnikiem.

W dziewiątym dniu bitwy Mahabharaty stary dziadek Bhiszma1 różnymi sposobami walczył z Pandawami. Wszystkie strzały, które leciały ze strony wroga w kierunku Pandawów, były pełne ognia i mocy zagłady. W istocie jednak wszelka broń, która miała zaszkodzić Ardżunie, chroniła go. Działo się tak, ponieważ sam Pan był woźnicą Ardżuny i w tej sytuacji broń nie tylko nie wyrządzała szkody, lecz nawet pomagała Ardżunie. Kriszna długo nie wyjawiał mu tej tajemnicy. Ale dziewiątego dnia widząc, że zwycięstwo jest po jego stronie, po powrocie do obozu Ardżuna zachowywał się troszeczkę arogancko i nieco się pysznił.

Gdy ktoś staje się zarozumiały i rozwija ego, w sposób naturalny rodzi się sytuacja, w której zapomina on nawet o swojej ludzkiej naturze. Z praktyki wiemy, że z samochodu właściciel nie wysiada pierwszy, lecz jakiś asystent najpierw otwiera mu drzwi. Postępując według tego Ardżuna nie wysiadł z rydwanu pierwszy. Myślał, że Kriszna jako woźnica powinien zsiąść pierwszy, otworzyć mu drzwi i dopiero wtedy on dumnie wysiądzie. Ale Kriszna zwrócił się do niego nazywając go szwagrem i poprosił, by wysiadł pierwszy i wszedł do namiotu. Ardżuna nie posłuchał. Niekiedy bywał uparty. Uważał, że Kriszna powinien pierwszy zsiąść i dopiero potem on. Jednak po chwili zrozumiał, że nie byłoby rozsądne spierać się z Kriszną, zwłaszcza, że wojna ciągle trwała. Zsiadł więc i wszedł do środka. Ale Kriszna nalegał, by wszedł dalej do środka namiotu. Gdy Ardżuna znalazł się w środku, Kriszna zeskoczył z rydwanu i natychmiast potem cały rydwan doszczętnie spłonął, zamieniając się w popiół. Kriszna zapytany o to wyjaśnił, że cała broń użyta tego dnia była śmiercionośna, pełna ognia, dlatego musiał panować nad nią aż do tego momentu trzymając ją pod stopami. Dodał, że gdyby sam zsiadł pierwszy, Ardżuna spłonąłby razem z rydwanem. Powiedział, że aby chronić Ardżunę, czekał aż ten wysiądzie i dopiero wtedy sam błyskawicznie zeskoczył.

Trzeba w tym kontekście wspomnieć, że z powodu wszechprzenikającej natury Kriszny, był on też nazywany Bharatą. Aspekt Bharaty łączy się z Aditją, a Aditja z kolei łączy się z Agni.

Dwa dni wcześniej Kriszna w inny sposób ochronił Pandawów. Bhiszma poprzysiągł przed Durjodhaną, że podejmie teraz rozstrzygającą fazę bitwy z Pandawami i nawet z nimi skończy. Kiedy Draupadi usłyszała o takim stwierdzeniu Bhiszmy, przestraszyła się. Bała się, ponieważ wiedziała, że Bhiszma jest bardzo silny i że w jednej chwili może zabić wszystkich Pandawów. Bardzo obawiała się, że Bhiszma zgładzi wszystkich jej mężów i uczyni z niej wdowę. Nie miała przy tym nikogo, komu mogłaby zwierzyć się ze swojego strachu. Miała tylko jedną osobę, a był to wszechobecny, wszechmocny Pan Kriszna. Poszła do niego i prosiła, aby wobec zagrożenia ze strony Bhiszmy uratował ją i ocalił jej sumangaljatwę (stan mężatki). W naturze Boga jest to, że poddaje się ograniczeniom, które sam stworzył. Pan powiedział Draupadi, że gotów jest ją ratować i chronić, ale ona musi też dołożyć swoich starań. Oświadczył: "Mieszkam w twoim sercu jako atma. Dlatego gdy ty czynisz wysiłki, ja je uzupełniam". Jeśli weźmiemy kawałek drewna i będziemy poruszać nim w górę i w dół, nie wytworzymy ognia. Musimy wziąć dwa podobne kawałki i energicznie pocierać je o siebie. Tylko wtedy wytworzymy ogień. Analogicznie Kriszna powiedział o sobie: "Gdy mój aspekt boskości przejawiający się zewnętrznie połączy się z moim aspektem przebywającym wewnątrz ciebie w postaci atmy, wynikną z tego tylko dobre skutki".

Podobnie jest w przypadku prądu elektrycznego. Nie będzie pożytku z elektryczności, gdy będziemy mieli tylko jej dodatni lub ujemny aspekt. Jeśli te dwa aspekty nie zejdą się, prąd nie popłynie. Pan podkreślił: "Mogę obdarzyć łaską Boga, ale ty musisz dostarczyć ludzkiego wysiłku. O ile łaska Boga i ludzki wysiłek nie połączą się, nie można osiągnąć skutku".

Draupadi natychmiast zapytała, co ma robić. Zapewniła Krisznę, że zrobi wszystko, aby uratować mężów. Pan powiedział jej, żeby tego wieczora poszła do domu Bhiszmy i zachowała się tak, jak Kriszna ją poinstruuje. Wprawdzie Bhiszma na polu bitwy zaklinał się, ale później, gdy wrócił do domu, znalazł się w wielkiej rozterce. Zastanawiał się, jak ma spełnić swoją obietnicę i zabić Pandawów, którzy są ucieleśnieniem dharmy. Z drugiej strony, jeśli nie dotrzyma obietnicy, całe jego życie straci sens. Rozmyślając nad tym dylematem, chodził tam i z powrotem w swoim namiocie na polu bitwy.

Kiedy Bhiszma zmagał się mentalnie w ten sposób, wszyscy inni spali w swoich obozach po męczącej bitwie minionego dnia. Wtedy to Kriszna zbudził Draupadi i kazał jej jakoś się przebrać, okryć kocem i pójść za nim. Kriszna szedł przodem, gdyż nawet Draupadi nie wiedziała, gdzie przebywa Bhiszma. Gdy podeszli do obozowiska Bhiszmy, Kriszna odsunął się nieco i powiedział, że Bhiszma zmaga się ze sobą z powodu bezsenności i że ma po cichu wejść do jego namiotu i upaść mu do stóp. Gdy Draupadi ruszyła, Kriszna zauważył, że ona nosi obuwie stosowne w tamtych czasach dla zamożnych ludzi i które jest nieco hałaśliwe. Zatrzymał ją i kazał jej zdjąć buty, mówiąc, że robią za dużo hałasu. Draupadi zdjęła buty, a Kriszna zawinął je i trzymał we własnych rękach. Ona weszła do namiotu, w którym Bhiszma niespokojnie chodził tam i z powrotem. Gdy znalazła się twarzą w twarz z Bhiszmą, natychmiast upadła mu do stóp, czyniąc przy tym wiele hałasu bransoletkami i innymi ozdobami. Bhiszma zorientował się, że jest to mężatka, dlatego bez namysłu pozdrowił ją słowami "Dirgha sumangali bhawa" (Obyś długo żyła jako mężatka). W ten sposób spontanicznie pobłogosławił Draupadi.

Wówczas Draupadi wstała i roniła łzy radości. Zobaczywszy ją w tym stanie, Bhiszma był bardzo zaskoczony. Powiedział: "Pobłogosławiłem cię teraz, abyś była dirgha sumangali (długo mężatką), a przecież wcześniej przyrzekłem zabić twoich mężów - w jakże sprzecznej sytuacji się znalazłem! Sama na pewno nie przyszłabyś tu w środku nocy. Ktoś musiał podsunąć ci ten pomysł i kazać ci tak postąpić, aby wyciągnąć ode mnie błogosławieństwo, byś bardzo długo pozostała sumangali". Draupadi powiedziała, że w zaistniałej sytuacji poza Kriszną nikt nie mógłby jej pomóc. Gdy tylko Bhiszma usłyszał, że Kriszna ją tu przyprowadził, zaczął się za nim rozglądać. Kriszna wszedł, trzymając w ręce buty Draupadi zawinięte w szmatkę. Bhiszma dotknął zawiniątka i zorientował się, że są tam buty Draupadi. Wtedy wzruszył się do łez i powiedział, że Kriszna jest wielki i że jeśli zdobędzie się jego łaskę, gotów jest nawet ponieść buty wielbiciela. Następnego dnia tak się zdarzyło, że Kriszna odebrał całą broń skierowaną przez Bhiszmę w Ardżunę, dzięki czemu uratował go.

Kriszna zauważył, że Ardżuna źle się czuje. Cierpiał dlatego, że to dla niego Kriszna musiał tak wiele znieść. To jego myślenie sprawiało, że stał się mentalnie słaby. Kriszna wiedział, że jeśli pozwoli, aby ta sytuacja trwała dalej, Bhiszma na pewno go zabije i zwycięży w całej bitwie. Dlatego zeskoczył z rydwanu i zamierzał sam walczyć z Bhiszmą. Bhiszma zrozumiał, że sam Bóg idzie, by go zabić i obronić Ardżunę. Zaczął modlić się do tej osoby, która nadchodziła, by go zabić, ponieważ był to sam Pan. Modlił się następująco:

"Gdy skaczesz z rydwanu, blask twoich kolczyków w uszach wypełnia całe niebo. Wszechświat, który jest w tobie, nie może znieść wstrząsu. Gdy idziesz, trzymając dysk w ręce, szata zsuwa się z twoich ramion. Ardżuna znów prosi cię: 'Z pełną wiarą całą swoją reputację złożyłem w tobie. Błagam, nie zawiedź mnie'. Ty zaś ryczysz jak Lew: 'Dzisiaj zabiję Bhiszmę i ciebie uratuję' i każesz Ardżunie odsunąć się i przepuścić cię. O Boże! Nadchodzisz jak grzmot. Jedynie ty jesteś moim zbawcą, nikt inny. Ocal mnie, bo liczę na twoją ochronę!"

Bieg wypadków przybrał nagle inny obrót. Kriszna ulitował się nad Bhiszmą. W tym epizodzie powinniśmy zrozumieć kontekst, w którym modlił się Bhiszma. Całkiem naturalne jest, że modlimy się do Boga o ratunek, gdy ktoś nadchodzi, by nas skrzywdzić. Trzeba wiedzieć, że Bhiszma nie uznawał żadnej innej postaci Boga. Jedynym Bogiem dla niego był zbliżający się Kriszna. Dlatego też właśnie jego prosił o ratunek. Musimy zauważyć jedność Boga, do którego modlił się Bhiszma. Moce boskości może zrozumieć tylko boskość i tylko ona może nad nimi panować. Nikt inny nie może ani ich zrozumieć, ani nad nimi panować. Aspekt brahmana jest tym, co posiada takie boskie moce, nad którymi może zapanować tylko boska moc. Aspekty brahmana, które pozwalają nam urzeczywistniać jedność boskości to aspekty zawarte w triadzie Ida, Saraswati i Bharati. Są to trzy formy, które chronią i dają zadowolenie całemu światu. Nieszczęsne jest to, że myślimy, iż słowo Bharati, które niesie tak ogromne znaczenie, pochodzi od imienia jakiegoś króla i że nie ma wedyjskiego pochodzenia. Jest to słowo wedyjskie. Nie wywodzi się od żadnego króla czy kraju. W naszych Wedach znajdziemy wiele słów, które opisują aspekt Bharaty i dają wykładnię wielkości Bharaty.

* * * * *

tłum.: Kazimierz Borkowski
red. Izabela Szaniawska

Źródło: www.sssbpt.info/english/sum1974p2



1 Bhiszma - syn króla Śantanu i Gangi. W wielkiej wojnie Mahabharaty opowiedział się po stronie synów Dhritarasztry przeciw synom Pandu. Znany był ze swej wstrzemięźliwości, mądrości, męstwa i wierności danemu przez siebie słowu.

Copyright © 2001-2017 Stowarzyszenie Sathya Sai