STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP



Powrót do listy dyskursów          wersja w formacie pdf         



Seminaria Sai w Brindawanie 1977


14. Tat twam asi: Tym jesteś ty



Gdzie jest dym, tam powinno być źródło w postaci popiołu i żarzących się węgli.
Podobnie, gdzie jedzie pociąg, tam musi być ktoś zwany maszynistą,
kto odpowiada za prowadzenie pociągu. Nawet w przypadku sygnalizacji świetlnej,
która działa automatycznie, musi istnieć źródło, które włącza te światła.
Skoro tak jest, czy nie powinno być kogoś, kto odpowiada za całe stworzenie,
które widzimy wokół siebie?

Pawitratma swarupy (ucieleśnienia świętej atmy)

Ajam atma brahma znaczy atma to brahman. Atma nie jest czymś, co jest daleko od nas. Jest w każdym, we wszystkich żywych istotach i wszystkich rzeczach. Jest tożsama z brahmanem i posiada niezniszczalną postać. Przepełnia ją śabda, dźwięk. Om to ekakszaram brahman - jedna sylaba Om jest brahmanem. Są z nią związane cztery aspekty: stan jawy, stan snu, stan snu głębokiego i stan turija.

Pierwszy aspekt to jawa, w której człowiek jest całkowicie przebudzony. Stanowi temu zwykle towarzyszą zjawiska świata materialnego, związane z doczesnymi pragnieniami. Ma on postać grubą i jest ściśle związany z pragnieniami świata materialnego. Ma też wsparcie w pięciu narządach działania i pięciu narządach zmysłowych, które posiadamy wraz z pięcioma pranami i czterema narządami wewnętrznymi, takimi jak ćitta, antahkarana itd. Wszystkie te narządy są obecne w stanie jawy, dlatego nazywa się go też wiśwa (wszystko).

Stan snu ma postać subtelną. Nazywa się go tajdżasa. Wszystko, czego dana osoba doświadczyła w stanie jawy w jakiejś formie, przywiązuje się do umysłu i dalej przejawia się w stanie snu. Przejawia się tutaj też 19 aspektów, o których wspomnieliśmy wcześniej, ale w subtelnej formie i w subtelnej fazie.

Umysł w manomaja-kośi i intelekt w pranamaja-kośi odgrywają ważną rolę. Stany jawy i snu mają podobne znaczenie i są równie ważne. Pozostałe dwa stany są zupełnie inne; są zasadniczo od nich różne. Trzeci stan to stan snu głębokiego nazywany też pradżnia. Nie występuje w nim żadna łączność ze światem materialnym - ani przez postać grubą, ani subtelną. Możemy w tym miejscu przytoczyć przykład odbicia nieba w naczyniu z wodą. Gdy usunie się wodę z naczynia, odbicie znika, a niebo w naczyniu staje się identyczne jak oryginalne wielkie niebo. Podobnie, w stanie snu głębokiego tracimy wszelką łączność ze światem materialnym i subtelnym, z formami grubą i subtelną, i jesteśmy od nich niezależni. Wspomnianych 19 aspektów nie ma tutaj ani w postaci materialnej, ani subtelnej. Stan snu głębokiego jest całkiem odrębny i nie ma z nimi żadnego związku. W tym stanie różne narządy ciała w ogóle nie działają. Jest to bardzo zaskakująca sytuacja, która przyprawia o zdumienie. Nazywa się to także purna tattwa (dosł. prawdziwy stan pełni lub spełnienia).

Następny stan nazywa się turija. Jego cech nikt nie jest w stanie opisać za pomocą zwykłych słów. W swojej pełni odzwierciedla on ducha atmy. Tak jak nie możemy oglądać własnych oczu, tak też atma nie może zobaczyć siebie. Oto mały przykład. Gdybyśmy kazali lalce wykonanej z soli doświadczyć smaku wody oceanicznej, czy mogłaby to wykonać? Weszłaby do oceanu i zginęła, rozpuściwszy się i połączywszy z oceanem. Podobnie, jeśli dźiwa (człowiek), poszukując atmy, zbliży się do niej, całkowicie się z nią połączy. Potem dźiwa nie będzie już mogła się odłączyć od atmy. Wiąże się to z aspektem wszechobecności, jedną z cech atmy, która jest obecna we wszystkich żywych istotach. Stan turija opisano maksymami: Pradżnianam brahma (najwyższa mądrość jest brahmanem), Tat twam asi (Tym jesteś ty), Ajam atma brahma (atma jest brahmanem) i Aham brahmasmi (jestem brahmanem). Te cztery mahawakje (wielkie sentencje) składają się na ducha Wed.

Oto przykład. Z wielkiej góry pobieramy skałę. Rzeźbiarz, wkładając pewien wysiłek, wycina z niej dłutem bardzo piękną figurę Kriszny. Ustaliwszy pomyślny czas, zanosi figurę do świątyni, osadza na postumencie i odtąd oddaje jej cześć. Zauważamy, że część skały została wycięta, osadzona w świątyni i jest odtąd czczona przez różnych ludzi. Kawałki kamienia odrzucone podczas rzeźbienia figury Kriszny pozostały w tym samym miejscu, co rzeźbiona skała. Nikogo one nie obchodzą. Nikt im nie oddaje czci, ani nie przypisuje im żadnej wagi. W tym przykładzie część skały przeznaczona na figurę stała się przedmiotem oddawania czci jako Bogu, a resztę potraktowano jako bezużyteczne okruchy. Ale w gruncie rzeczy one nie są bezwartościowe. Te kawałki skały ciągle oświadczają Tat twam asi, zdając się mówić: "Tą figurą, której oddajecie cześć, jestem ja". Część skały jawi się nam jako przedmiot godny czci, a reszta wydaje się nie mieć wartości. To, co jest czczone jak bóstwo, jest czymś, co wy stworzyliście. Prawdziwa postać, z której zostało wykreowane, to pierwotna skała. Analogicznie, to, co widzimy na tym świecie jako jakąś formę, jest czymś, co powstało ze źródłowej skały. W tym przykładzie forma Kriszny została utworzona ze skały. Ale esencja, podstawowa bezforemna substancja, jest ta sama w źródłowej skale i w figurze. Czy uderzycie w bezforemną skałę, źródło figury Kriszny, czy w samą figurę, rozlegnie się dokładnie ten sam dźwięk. Atma, która jest formą dźwięku, czyli śabdy, i dźwięk omkary (wypowiadanego Om) są tym samym. Ludzie, którzy wykładają wedantę, wyjaśniają tę prawdę, mówiąc że kombinacja akara, ukara i makara (liter lub dźwięków a, u i m) to AUM i jest niczym innym jak brahmanem. To samo zawiera zarówno gruba postać, subtelna postać jak i najwyższa postać turiji i jest to omkara.

Wiśwamitra rozumiał, że atma, która jest tożsama z boskością, istnieje w każdym. W stworzonych formach przyjmuje ona postać pradźni (wiedzy, mądrości), aby stanowić o tożsamości dźiwatmy z paramatmą. W Ramajanie jest epizod, w którym Wiśwamitra przyjeżdża do Daśarathy i prosi go, by jego synowie poszli z nim do lasu, aby ochraniać odprawianą tam jadżnię. W drodze do lasu Wiśwamitra nauczył Ramę i Lakszmanę dwóch mantr - Bala i Atibala. Nawiasem mówiąc, mantry te nie mają w sobie niczego szczególnego - można je otrzymać po pewnych zmianach w mantrze Gajatri. Nie tylko nauczył ich tych mantr, ale także dał im całą broń, jaką posiadał, i nauczył ich posługiwać się nią. Po zakończeniu obrządków jadźni zabrał ich do Mithilapury.

Po drodze do Mithilapury Wiśwamitra powierzył Ramie zdjęcie klątwy z Ahalji. W Mithilapurze dał mu okazję złamania łuku Śiwy i doprowadził do poślubienia Sity. Zaraz po ślubie, jeszcze tej samej nocy, Wiśwamitra odsunął się od życia publicznego i odtąd nikt go nie widział. Tak więc, historia Wiśwamitry zaczyna się od zabrania ze sobą Ramy i Lakszmany, a kończy poślubieniem Sity, stanowiącym fundament ostatecznego zniszczenia Rawany. Gdy przyszedł do Daśarathy, znajdował się w pierwszym stanie. Gdy uczył Ramę i Lakszmanę mantr Bala i Atibala, przeszedł do stanu tajdżasa, a odprawiając ślub Sity, dźiwatmy, z Ramą, paramatmą - do stanu pradżnia.

Rozważając te trzy stany czy etapy w życiu Wiśwamitry, zauważamy, że nikt nie może żyć bez jakiegoś stopnia zależności od otaczającego materialnego świata. Najpierw był on w stanie jawy, który nazywa się wiśwa. Później, gdy nabywamy wiary w boskość, możemy przejść do wyższego etapu nazywanego tajdżasa. Jeśli nie poprzestaniemy na nim i postąpimy dalej, utożsamiając się z atmą, ten jeszcze wyższy stan nazwiemy pradżnia. Ponieważ Wiśwamitra osiągnął ten święty stan pradżni, mógł zrozumieć, że Rama był inkarnacją samego Narajany. Z taką świadomością przebywał przy Ramie. Na etapie pradźni pojawia się godna pochwały determinacja w wykonywaniu zadań. To zdecydowanie jest niezachwiane. I właśnie na tym etapie w Wiśwamitrze zaczęła rodzić się wrogość do Wasiszthy, gdyż Wasiszthę nazywano brahmariszim, a jego tylko radżariszim. Postanowił, że doprowadzi do tego, by sam Wasisztha tytułował go mianem brahmarisziego. Poddał się bardzo surowym wyrzeczeniom, znosząc wszelkiego rodzaju trudności bez jednej myśli o odstąpieniu od tego przedsięwzięcia. Zniósł wszystkie próby, na które wystawiał go sam Bóg. W końcu osiągnął swój cel i sam Wasisztha nazywał go brahmariszim. Ponieważ podjął się tak trudnego i surowego ślubowania i wypełnił je, nazywamy go brahmanem. Zatem, jeśli chcemy coś osiągnąć, powinniśmy dojść do stanu niezachwianego umysłu i mocnego postanowienia, które nie pozwala zboczyć z drogi do obranego celu. Takie święte prawdy demonstrował Wiśwamitra.

Ważniejszą nauką, jaką Wiśwamitra dał światu, jest mantra Gajatri. Pokazuje ona, że wszystkie religie, wszyscy ludzie wszystkich krajów, społeczności i miejsc mają jednakową szansę na duchowe postępy.

Mantra ta ma pewien związek z intelektem. Nie ma związku z zaangażowaniem religijnym. Mówimy w niej: Dhijo jonah praćodajat, co znaczy: rozwiń mój intelekt, spraw, że będzie ważny, rozprosz ciemność ignorancji i niech pradżniana (mądrość) we mnie rozkwitnie. Jest to modlitwa do Pana, który jest w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, we wszystkich miejscach, aby przyszedł i spalił ciemność ignorancji i obdarzył jasnością wiedzy. W życiu człowieka istnieje dzieciństwo, młodość i starość. Te trzy etapy nie są odrębne i różne, lecz są po prostu zmianami tej samej podstawowej treści. W dzieciństwie zawiera się młodość, w młodości zawiera się starość. Ten aspekt jedności można nazwać aspektem pradżniany, a Wiśwamitra go demonstrował. Dzięki pradżnianie mógł nawet stworzyć nowy wszechświat nazywany niebem Triśanku. Zdolność stwarzania czegoś zupełnie nowego to cecha pradżniany.

Nie rozumiemy w pełni i nie znamy znaczenia wedyjskich mahawakji: Aham brahmasmi, Tat twam asi, Ajam atma brahman i Pradżnianam brahma, dlatego źle je interpretujemy i nie potrafimy czerpać z nich wszystkich korzyści. Gdy interpretujemy je najprościej, jak to możliwe, widzimy, że mówią one tylko o naturze naszej jaźni. Pradżniana pozwala nam pozostawać jedynie świadkiem i doświadczać wszystkiego, co się wokół nas dzieje. Mówimy: "to jest moja ręka, to moja głowa, to mój język" i wysuwamy wszystkie takie twierdzenia, ale kim jest osoba tak twierdząca? W stosunku do każdej z tych rzeczy Wedy podpowiadają nam odpowiedź: tamto to ty, tym jesteś ty, jestem pradżnianą i jestem brahmanem. W ten sposób wyróżniacie się jako świadek i nie stajecie się tożsami ze swym ciałem lub ręką.

Uczniowie i studenci!

W Wedach jest wiele takich stwierdzeń, lecz my nie staramy się zrozumieć tych świętych sentencji. Prakriti, materialne stworzenie wokół nas, jest naszym przyjacielem. Możemy powiedzieć, że gdy mamy wiarę, możemy wykonać dowolne zadanie. Główną przyczyną takiej czy innej interpretacji jest prema (miłość). Jeśli między wami i mną jest prema to, nawet gdy między nami dojdzie do bójki, zinterpretujecie to jako coś dla waszego dobra - ciosy spowodowały swobodniejsze krążenie krwi. Gdyby nie było tej premy, jeśli nie ma między nami zrozumienia, to nawet gdy rzucę wam dobry kwiat róży, zostanie to źle zinterpretowane - powiecie, że róża ma kolce, a ja rzuciłem ją, aby kolec was skaleczył. W tym przykładzie dobrą lub złą interpretację określała obecność premy lub jej brak.

Jeśli chcecie rozwinąć wiarę i ufność, musicie przede wszystkim rozwijać premę. Obowiązkiem każdej ludzkiej istoty jest rozwijanie wiary i premy oraz staranne i odpowiedzialne wykonywanie innych przypisanych jej obowiązków. Niestety, my marnujemy życie, napełniając się ignorancją i nie próbując zrozumieć celu życia. W dzieciństwie człowiek przebywa z rówieśnikami i spędza czas na grach i zabawach. W młodości spędza czas na zainteresowaniu kobietami, a w wieku dojrzałym na próbach zarobienia pieniędzy. Na starość zaczyna myśleć o Bogu. Ciągle ubolewa, że nie osiągnął tego czy tamtego i stale jest mu smutno. U kresu życia okazuje się, że nie potrafiąc porzucić pragnień, nie dowiedziawszy się, czym jest jego prawdziwa forma, zmarnował życie, kończąc je w smutku.

Uczniowie i studenci!

Ludzkie narodziny nie są aż tak nieświęte. Spośród narodzin wszystkich istot żywych najtrudniej jest urodzić się człowiekiem. Nie rozumiejąc tego i nabywając złych cech to my czynimy to życie nieświętym. Żadne życie nie jest stale przepełnione problemami i cierpieniami. Trudności nigdy nie przychodzą jedna po drugiej. Przerwę między jednym cierpieniem i następnym można nazwać przyjemnością. Przyjemność jest zawsze przerwą między dwoma bólami. My jednak traktujemy tę przerwę jako okres odpoczynku.

W istocie trzy czwarte naszego życia wypełnia szczęście, a tylko jedna czwarta przypada na utrapienia. Ale my nie przyjmujemy życia w ten sposób. Myślimy, że trzy czwarte to smutki, a jedna czwarta - radości, przez co doznajemy frustracji, nabieramy obrzydzenia do ludzkiego życia i mówimy, że jest ono pełne cierpień. Taka postawa jest tylko odbiciem słabego umysłu. Aby taki słaby umysł dostatecznie wzmocnić, musimy pójść ścieżką duchowości.

Oto mały przykład. Jemy ryż. Połykamy tysiące drobnych kawałków ryżu w ugotowanej potrawie. Nie zwracamy uwagi na tę dużą liczbę kawałków. Ale jeśli w ustach znajdzie się choćby jeden kamyk, mówimy, że ryż jest pełny kamyków. Znaczy to, że gdy pojawia się ból, myśląc o nim poświęcamy mu wiele uwagi i czasu.

Inny przykład. Przypuśćmy, że dziesięć lat temu jedno z dzieci dostało gorączki i wkrótce zmarło. Dzisiaj, dawno po tamtym wydarzeniu, inne dziecko dostaje gorączki. Widząc to przywołujemy na pamięć fakt, że dziesięć lat temu inne dziecko miało gorączkę, w wyniku której zmarło. Czujemy smutek, dodajemy tamten smutek do obecnego i stajemy się coraz bardziej przygnębieni. Dlaczego przypominamy sobie i wspominamy smutek, który przeżyliśmy dziesięć lat temu? Dlaczego nie myślimy o szczęściu i dobru, jakich doświadczyliśmy w przeszłości? Zawsze wspominamy doświadczony kiedyś ból i cierpienie. Gdybyśmy w obecnym czasie utrapień pamiętali też w jakimś stopniu minione przyjemności i radości, tak jak pamiętamy smutek i cierpienie, ulżyłoby to nam w obecnym cierpieniu. Prawdziwa natura atmy powinna przejawiać się tak, że wspominamy przeszłe radości i przyjemności, a nie cierpienie i ból, gdyż atma ma postać anandy. Atma, która jest ucieleśnieniem Boga, jest pięknem i szczęściem.

Diwjatma swarupy (ucieleśnienia boskiej atmy)!

Piękno nie tkwi w stworzeniu - ono jest w nas, w naturze atmy. Oto przykład. Gdy Sita przebywała w Aśokawanie, a Rawana próbował zdobyć jej przychylność pokazywaniem wielu pięknych rzeczy, jej umysł przepełniał smutek. Pokazywane piękno wcale jej nie pociągało. Chcąc, żeby zapomniała o swoim smutku, Rawana stworzył wiele atrakcyjnych rzeczy. Ale ostatniego dnia, patrząc na małpę, która siedziała na drzewie i powtarzała imię Ramy, Sita widziała wielkie piękno i urok. Delektowała się pięknem małpy. Czy małpa w ogóle jest piękna? Ale imię Ramy, które Sita pielęgnowała w umyśle, w połączeniu z tym imieniem wypowiadanym przez Hanumana stworzyło powab i piękno. To piękno nie tkwiło w małpie. Na cokolwiek spojrzymy w obecności premy, będzie jawić się piękne i dobre. Młoda wrona w oczach starej wrony wygląda pociągająco. Dla nas widok wrony jest odpychający, ale wrona matka, patrząc na młodą wronę, zawsze jest szczęśliwa. To wyłącznie obecność premy sprawia, że coś doceniamy i cieszymy się. Wiśwamitra zawsze głosił, że te dwa aspekty, piękno i szczęście, w rzeczywistości pochodzą z naszego umysłu.

Każda postać opowieści Ramajany, włącznie z rakszasami i małpami, głosi światu stosowny ideał. Po zabiciu rakszasów Tataki i Subahu, Marića został oszczędzony i puszczony wolno. Powinniśmy zbadać, jakie jest wewnętrzne tego znaczenie. Gdyby także Marića został zabity, nie mogłoby nastąpić uprowadzenie Sity przez Rawanę. Gdyby Rawana nie porwał Sity, nie nastąpiłoby zabicie samego Rawany. Tak więc za każdym zdarzeniem Ramajany kryje się mistrzowski plan.

Uczniowie i studenci!

Powinniście pamiętać, że trzeba bardzo uważać przy podejmowaniu każdego działania. Śraddhawan labhate dżnianam (dzięki wierze osiąga się wiedzę) - do mądrości można dojść przez zaangażowaną dążność. Trzeba dobrze zrozumieć sylaby tego stwierdzenia. Praktykując ten rodzaj śraddhy (wytrwałego dążenia) powinniśmy też wziąć pod uwagę inne ośmiosylabowe stwierdzenie: Sanśajatma winaśjati - musisz rozproszyć wszystkie swoje wątpliwości. Z jednej strony mamy Śraddhawan labhate dżnianam, a z drugiej Sanśajatma winaśjati. Jeśli strumień naszego życia poprowadzimy między tymi stwierdzeniami jako ograniczeniami z obu stron, będziemy szczęśliwi. Gdy komuś dostatecznie mocno zależy i dostatecznie mocno wierzy, wtedy nawet z małej iskierki może wzniecić ogromny ogień. Gdy natomiast ktoś nie przykłada się, to nawet gdy dacie mu duże rozpalone kłody, on je odsunie na bok i ognia nie będzie. Uczniowi, który ma śraddhę, który pragnie się uczyć, wystarczy dać jedną świętą sentencję. Nie musimy czytać wielu książek. Gdy chcemy opowiadać innym, musimy je czytać. Gdy chcemy sami zrozumieć, wystarczy nawet jedno zdanie. Aby zabić innych, musicie mieć miecze, broń i działa. Aby zabić siebie, wystarczy nawet igła. Podobnie, jeśli chcemy urzeczywistnić własną naturę, wystarczy jedno zdanie z premą i zaufaniem. Czytanie wielu książek, słuchanie wielu stwierdzeń innych osób i włączanie się w kłótliwe dyskusje to strata czasu. Gdy włączacie się do takiego przerzucania się argumentami, wasza pradżniana traci witalność. Tracicie też pewność siebie. Argumenty i kontrargumenty zawsze osłabiają człowieka. Traci się przy tym w jakimś stopniu również reputację.

Uczniowie i studenci powinni w milczeniu debatować w duchu, wewnątrz siebie i zrozumieć własną prawdziwą naturę.

*
*    *

Tłum. Kazimierz Borkowski
Red. Izabela Szaniawska

Źródło: www.sssbpt.info/english/sum1977.htm

Copyright © 2001-2017 Stowarzyszenie Sathya Sai