STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP











::Wielbiciele o Sai Babie

***    dr John Hislop    Phyllis Krystal    Mario Mazzoleni  dr Samuel Sandweiss


:: dr Samuel Sandweiss


Rozdział II (fragm.)

Postanowiłem pojechać do Indii, aby osobiście spotkać Sai Babę. Wiedziałem o innych przypisywanych mu zdolnościach, takich jak jasnowidzenie, telepatia i inne tzw. zdolności parapsychiczne, podobne do cudownych mocy Jezusa, ale te zawsze uważałem za wymysły naiwnych wielbicieli lub nieuważnych kronikarzy i historyków.

W moim przekonaniu wiara w cuda wyrosła na bazie zjawisk psychologicznych, takich jak masowa histeria, złudzenia grupowe lub czyjeś zdolności wpływania na sposób postrzegania rzeczywistości przez innych. Perspektywa obserwowania takich zjawisk bezpośrednio i możliwość zbadania ich mechanizmów psychologicznych była dla mnie bardzo kusząca. Liczyłem na to, że bezpośrednia obserwacja Sai Baby da mi możliwość wyjaśnienia tego, co mogło dziać się wokół Chrystusa za Jego życia i jak to się stało, że powstały o Nim tak niezwykłe opowieści.

To interesujące - zastanawiałem się - jak bardzo człowiek może dostosować swój sposób postrzegania rzeczywistości do silnej potrzeby wiary. Czujemy się mali, nic nie znaczący i słabi, zbyt przerażeni, aby zaakceptować rzeczywistość taką, jaka ona jest. Musieliśmy więc wymyślić sobie Boga i inne światy, aby poczuć się bezpieczniej i pewniej.

Jako pragmatyczny egzystencjalista zawsze uważałem, że ludzkie życie jest absurdalne, niezrozumiałe i bezsensowne. Pojawiliśmy się znikąd jako wybryk natury i podążamy donikąd. Zrodzeni w ciemności, nieustannie prowadzimy wojny, jesteśmy okrutni i pozbawieni wyższych uczuć. Zawsze twierdziłem, że w najlepszym wypadku możemy dostać od życia kilka uniesień, parę przemijających przyjemności - i to wszystko.

A jednak ... co to za dziwne, tajemnicze, prawie elektryzujące uczucie w środku, które pojawia się na samą myśl o możliwości istnienia wyższej rzeczywistości, wyższej świadomości i miłości?

Nie, nie - to tylko nerwica. Już dawno odrzuciłem takie myśli, chyba jeszcze zanim stałem się nastolatkiem. Sądziłem, że wiara w istnienie niepostrzegalnej zmysłami wyższej rzeczywistości stanowi oznakę słabości. Zresztą nie było dowodów na istnienie czegoś takiego.

Tak się złożyło, że Indra Devi wybierała się do Indii w miesiąc po naszym pierwszym spotkaniu. Zdecydowałem się z nią polecieć. Miałem udać się tam jako naukowiec, aby poznać i zrozumieć psychologiczne aspekty mistycyzmu ..., aby udowodnić, że cuda nie istnieją.

Samuel Sandweiss, "Sai Baba - święty i psychiatra", tłum. Anna Kołkowska, fragm. rozdziału II, Stowarzyszenie Sathya Sai, 2003.



Rozdział V (fragm.)

Czwartek, 18 maja, godz. 10.15 wieczorem

Najdroższa Sharon,

Dziś był szczególny dzień. W czasie porannej ceremonii Baba chodził wśród tłumu biedaków, rozdając jedzenie i ubrania. To było piękne. Robiło niesamowite wrażenie. Mimo że nie widziałem prawdziwego cudu, miałem oczy pełne łez i po raz pierwszy bardzo wyraźnie poczułem, że możliwym jest, by wszystkowiedzący i pocieszający Ojciec istniał w ludzkiej postaci.

Przypomniałem sobie, jak kilka miesięcy temu, siedząc w medytacji patrzyłem przez okienko na małe odległe światełko i zastanawiałem się, czy mógłbym przez to okienko zobaczyć Boga. Gdybym tylko mógł być bliżej. I nagle przypomniało mi się to doświadczenie, gdy patrzyłem na Babę rozdającego jedzenie i troszczącego się o biednych. Czułem, że z bliska patrzę na kochającego Ojca i popłynęły mi z oczu łzy.

Baba ma w sobie niezwykłą energię. Prawie wszystkim zajmuje się osobiście. Na przykład teraz, bez oznak jakiegokolwiek zmęczenia, rozdaje ubrania. Jego wielbiciele wierzą, że on zna każdego, kogo mija. Mówią też, że w czasie, gdy wygłasza dyskurs, mentalnie odbiera pytania od słuchających i odpowiedzi wplata w przemówienie. Mówią, że robi to często, odpowiadając w ten sposób na setki pytań. Widziałem dziś, jak przechodzi i dosłownie rozdaje swoją energię tysiącom ludzi, a wówczas nawiązuje się jakaś cudowna więź pomiędzy nim a tłumem.

Popołudniowy program był dla mnie bardzo nużący. Czułem coraz większe zmęczenie i tęsknotę za domem. Ludzie mówią, że to naturalne i że Bóg nie daje prezentów zbyt łatwo. Zwykle trzeba przejść przez okres prób, aż człowiek osiągnie niezbędną dojrzałość. Mogę z pewnością zaliczyć się do tej większości, której kazano wierzyć w Boga bez możliwości uzyskania bezpośrednich dowodów. Nie wiem czemu ciągle mam nadzieję na chociażby błysk cudu czy bezpośredniego wglądu w wyższą rzeczywistość - bardzo się staram, pomimo poczucia zniechęcenia.

Dziś Baba znów mówił o właściwym postępowaniu i moralności. Uważałem, że zaprzecza on współczesnej psychiatrii, ponieważ zaleca, w typowo wiktoriańskim stylu, tłumienie i kontrowanie swych zmysłów. Byłem załamany i zacząłem myśleć o wcześniejszym powrocie do domu. Baba mówił o tym, żeby nie nosić ciasnych spodni, długich włosów, nie ulegać modzie, by kontrolować myśli i emocje; w ogóle o wszelkich zakazach i nakazach. Po dyskursie tłum odśpiewał pieśń. Ludzie otoczyli go i padając na ziemię całowali jego stopy. Czułem się opuszczony.

Poszedłem za Alfem do domu Baby, gdzie razem z kilkoma innymi osobami czekaliśmy na niego, gdyż był zajęty pozdrawianiem gości na tyłach domu. Oddzielało nas kilka ścian i spora odległość. Czułem, że nauki Baby zagrażają mojemu stylowi życia, a nawet sposobowi, w jaki wykonywałem mój zawód. W tym momencie moje rozczarowanie sięgnęło zenitu. Na poważnie myślałem o wyjeździe.

Wtedy nieoczekiwanie pojawił się przede mną Baba, wręczył mi dwa cukierki, mówiąc: "Słodycz, słodycz", po czym równie nagle zniknął. Po sekundzie czułem, że się uśmiecham. Mój nastrój zmienił się całkowicie. Stałem chichocząc jak dziecko, zmieszany i przestraszony moimi skokami nastrojów.

Byłem zaszokowany tym, że Baba wiedział o moim bólu i zareagował na niego. Przecież przebywał wtedy w odległej części domu, otoczony setkami ludzi.

Od tej chwili zacząłem inaczej myśleć o moralnych naukach Baby. Zastanawiałem się, czemu tak bardzo ufałem mojemu systemowi wartości, który był przecież odbiciem kultury, w pewnym sensie chylącej się ku upadkowi. W południowej Kaliforni połowa małżeństw kończy się rozwodem. Ludzie rabują ziemię, zanieczyszczają powietrze i wodę, mordują się nawzajem i niewiele myślą o miłości czy o Bogu.

Dlaczego więc, miałbym tak kurczowo trzymać się nowoczesnego spojrzenia na moralność: wolność wyrażania swej seksualności i agresji..., pomieszanie w uczuciach i zmysłowości prowadzące do pornografii i dewiacji..., podążanie za niezdrowymi myślami i urojeniami, w podniecającej pogoni za absurdem..., robienie tego, co się chce, a nie tego, co trzeba..., głębokie zaufanie dla racjonalnego umysłu, aż do granic uwielbienia..., z równoczesnym odrzuceniem religii i Boga?

Po drugiej stronie jest Baba, który mówi o pracy, obowiązku, odpowiedzialności, poświęceniu, oddaniu, o miłości do Boga. Ten jakże wielkiej miary nauczyciel, który niestrudzenie naucza o samokontroli, nieprzywiązaniu, nieuleganiu zmysłom i o potrzebie koncentracji na wyższych celach. Od dawna skrycie pragnąłem, aby takie podejście do życia, odzwierciedlające najgłębszą prawdę, było praktykowane, ale doświadczenia mojej kultury mówiły, że bycie dobrym do niczego nie prowadzi. Takie zachowanie nie popłaca, a jedynie czyni człowieka bezbronnym. Teraz zaczynam czuć, że istnieje ważniejszy powód, aby uwierzyć w te, może trochę staromodne, ale bardzo ważne, stabilne i tak naturalne zalecenia.

Nauczyłem się tutaj, że czynienie dobra i właściwe zachowanie przybliżają do Boga i wiodą do zrozumienia istoty życia. Baba daje ludziom siłę, aby uwierzyli w te zapomniane już idee. Daje im siłę, aby prowadzili życie, któremu przyświeca oddanie ideałom. Zaczynam czuć, że mięknę w jego obecności i coraz wyraźniej dostrzegam jego wielkość.

Kocham Was wszystkie i wkrótce znów napiszę.

Sam


* "Rozdział II"(fragment książki Sai Baba - święty i psychiatra, tłum. Anna Kołkowska, Stow. Sathya Sai, 2003)
* "Rozdział V"(fragment książki Sai Baba - święty i psychiatra, tłum. Anna Kołkowska, Stow. Sathya Sai, 2003)



Copyright © 2001-2019 Stowarzyszenie Sathya Sai