STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP











::Wielbiciele o Sai Babie

***    dr John Hislop    Phyllis Krystal    Mario Mazzoleni

dr Samuel Sandweiss


::Phyllis Krystal


Przedmowa

Dlaczego napisałam książkę o Sathya Sai Babie? Otóż, to było wyzwanie. Nawet nie marzyłam o tym, żeby z własnej inicjatywy podjąć się takiego zadania. Czy zwykły człowiek potrafi opisać niepojętą dla niego osobowość awatara? Nigdy nie czułam się kompetentna, aby tego dokonać.

Ponad dwadzieścia pięć lat temu zaangażowałam się w pracę nad wewnętrznym poszukiwaniem sensu życia. Posługiwałam się technikami medytacyjnymi. Medytacja to stan psychiczny w rodzaju snu na jawie lub wewnętrznego widzenia. W wyniku wielu doświadczeń opracowałam metodę psychoterapeutyczną, polegającą na ćwiczeniach wizualizacji pewnych symboli, którą stosuję podczas sesji z pacjentami. Ponadto zalecam im samodzielne wykonywanie tychże ćwiczeń w domu.

Osoby, z którymi pracowałam, niejednokrotnie sugerowały, żebym napisała książkę o stosowanej przeze mnie metodzie. Byłam zbyt zajęta sesjami, a także obowiązkami żony i matki, aby znaleźć na to czas. Poza tym nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogłabym zostać autorką książki. Kochałam swoją pracę i nie szukałam innego zajęcia. Jednakże ci, którym pomogły moje sesje, wywierali naciski, abym udostępniła swą metodę szerszemu kręgowi odbiorców. W końcu przekonali mnie.

Gotowy rękopis zawiozłam do Sai Baby z prośbą o błogosławieństwo, jak również o pozwolenie na dodanie rozdziału poświęconego jego osobie. Wówczas polecił mi napisanie o nim oddzielnej książki.

O Sathya Sai Babie, jego naukach, cudach i uzdrowieniach pisało wielu, daleko bardziej kompetentnych ode mnie autorów. Dlatego w tej książce przekazałam jedynie moje osobiste doświadczenia, impresje i to, czego mnie nauczył i wciąż uczy. Starałam się pokazać, w jaki sposób - powoli, krok po kroku - prowadził mnie po ścieżce, którą dla mnie wybrał.

Okazał się Najwyższym Mistrzem Zen. Jest nieskończenie wiele dróg, spośród których mistrz, zgodnie z aspiracjami i możliwościami ucznia, wybiera najwłaściwszą. Tysiące osób przybywa do Sathya Sai Baby po błogosławieństwo. On dokładnie wie, kto jest przygotowany na to, by bezpośrednio podążać ku zjednoczeniu z Bogiem; jak również, która ze ścieżek będzie dla niego najlepszą i doprowadzi go do celu. Większości z nas Baba proponuje ścieżkę bhakti, czyli oddania Bogu, gdyż w obecnych czasach jest ona najbezpieczniejsza. Jednakże nawet na tej samej ścieżce poszczególne etapy różnią się w zależności od ucznia. Różne są testy, na podstawie których mistrz indywidualnie określa szczebel rozwoju i poziom świadomości każdego, kogo prowadzi.

Baba mówi o sobie, że jest awatarem, który zstąpił na ziemię, aby zapobiec groźbie upadku moralnego ludzkości i przywrócić odwieczną mądrość. Od niepamiętnych czasów, w okresach wielkich niebezpieczeństw, przybywali tu awatarzy, którzy tak jak Rama czy Kriszna, przybierali ludzką postać, żeby pomagać i nauczać. Sathya Sai Baba pojawił się w Indiach i jego wolą jest, aby w pierwszej kolejności ten naród objął swe duchowe dziedzictwo wiedzy objawionej w Wedach, które zostało tu zapomniane i wyparte przez pewne materialistyczne aspekty kultury Zachodu. Jednocześnie darzy miłością i uwagą wszystkich, którzy odnaleźli go w swych duchowych poszukiwaniach, bez względu na pochodzenie.

W niniejszej książce przedstawiłam Sai Babę jako mądrego nauczyciela, duchowego mistrza, kochającego rodzica - matkę i ojca, przyjaciela i pocieszyciela, uzdrowiciela i psychologa, gdyż tak doznawałam go w swych osobistych doświadczeniach. Ale wszystkie te role to zaledwie mikroskala jego szerszej działalności jako dyplomaty i zarządcy, doradcy i pedagoga, a przede wszystkim - duchowego przywódcy ludzkości.

Jak już wspomniałam, jest wielu autorów, którym dane było przez dłuższy czas żyć na co dzień w jego obecności. Mogli zatem obserwować awatara w różnych okolicznościach i w relacjach z tysiącami różnych osób. Niektórzy znali Babę od dziecka i widzieli, jak rozwijała się ta niezwykła osobowość. Oni z pewnością mogą go scharakteryzować o wiele pełniej.

Ja spędzałam w jego fizycznej bliskości zaledwie kilkutygodniowe okresy w odstępach rocznych. Analizując z perspektywy czasu te krótkie wizyty, dostrzegam pewien porządek, według którego Sai Baba konsekwentnie mnie nauczał. Te same zasady znajdują swe odbicie w powszechnym programie nauczania ludzkości. Ponieważ na ludzkość składają się poszczególne jednostki, zarówno działanie w skali mikro, jak i makro jest niezbędne, aby jego idea mogła się urzeczywistnić w tym burzliwym okresie historii świata i ewolucji ludzkości.

Moją intencją było przede wszystkim przedstawienie postaci Sathya Sai Baby i jego nauk. Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że aby przekazywane przeze mnie informacje były miarodajne, muszę odnosić się wyłącznie do własnych doświadczeń, ponieważ one są podstawą mojej wiedzy o nim. Pisałam zatem o swoich przeżyciach, lecz wiem, że odzwierciedlają one wpływ, jaki Baba może wywrzeć również na inne osoby poszukujące jego pomocy.

Mam nadzieję, że wielu z tych, którzy przeczytają tę książkę, zwróci się do Sai Baby, przyłączy do grona jego wielbicieli i przyczyni do tego, żeby w naszym niespokojnym świecie jego misja mogła się urzeczywistnić. Pragnę też podkreślić, że aby go doświadczyć, nie trzeba koniecznie znaleźć się w Jego fizycznej obecności. Zresztą, Swami zapowiedział, że w przyszłości nie będzie już tak łatwo dostępny, gdyż nieco oddali się od publicznego życia. Zgodnie z tą decyzją, ostatnio bardzo często powiada: "Inner view, not interview" (gra słów w języku angielskim: "wewnętrzne widzenie, a nie interview" - przyp. tłum.). Innymi słowy: każdy, kto jest gotowy i pragnie kontaktu z nim, może bezpośrednio zwracać się do swej najwyższej jaźni, która jest iskrą Boga obecnego w każdym z nas i w każdej żyjącej istocie. W książce tej starałam się pokazać, jak można tego dokonać.

"Doświadczać Boga", Limbus 1998, str. 9-12



Przecinanie więzów, które wiążą

Było to podczas jednej z sesji przeprowadzonej z moją córką, gdy miałyśmy zamiar prosić o wgląd w sytuacje kilkoro z jej klientów, kiedy to, dość nieoczekiwanie, został nam zaprezentowany główny temat tej książki.

Po wyciszeniu umysłów i przeczytaniu na głos listy imion tych, których sytuacja wymagała głębszego zrozumienia, skonstruowałyśmy w sferze mentalnej łączący nas trójkąt. Natychmiast zobaczyłam, jak gdyby na wewnętrznym ekranie coś, co przypominało wyglądem zoo lub cyrk z wieloma klatkami. W każdej z nich znajdowało się inne zwierzę. Obserwując ten wewnętrzny obraz, byłam zafascynowana różnorodnością, z jaką zwierzęta reagowały na narzucone im ograniczenia. Niektóre z wielkich kotów kroczyły z wdziękiem w tę i z powrotem, ale wyglądały na zawiedzione. Inne zwierzęta rzucały się na kraty swoich klatek z widoczną furią i buntem, oszalałe i przestraszone, rozpaczliwie próbowały wydostać się na zewnątrz. Jeszcze inne wycofały się na tył klatek, zwijając się w kulkę, jak embrion i odmawiając dalszego uczestnictwa w życiu. Niektóre zwierzęta rozpoczęły strajk głodowy, nie przyjmując żadnego pożywienia, zaś jeszcze inne, jak niedźwiedzie, odgrywały przedstawienie, pokazując różne sztuczki, by przyciągnąć uwagę odwiedzających i uciec od nudy. Były też zwierzęta , które przymilnie przewracały się na bok, prosząc swoich opiekunów o jedzenie. Przyglądając się tak odmiennym reakcjom, zastanawiałam się, dlaczego ta scenka została mi pokazana i natychmiast uświadomiłam sobie, że wszyscy ludzie, tak jak zwierzęta, które widziałam, są także uwięzieni w klatkach, ale stworzonych przez siebie samych. Miałam także wewnętrzne przekonanie, że mogą oni wyzwolić się z tych klatek, jeśli tylko tego zechcą.

Czy istnieje w rzeczywistości osoba, która nie chciałaby być wolna? - zastanawiałam się. W odpowiedzi mój umysł został poprowadzony do kilku osób, które znałam i które z pewnością pasowałyby do tej kategorii. Patrząc dalej zdałam sobie sprawę, że wiele ludzi odrzuca jakąkolwiek zmianę, ponieważ przedkładają oni poczucie bezpieczeństwa sytuacji lub warunków, do których są przyzwyczajeni (jakkolwiek trudne lub niesprzyjające by one były), nad niepewność czegoś nieznanego lub innego od tego, z czym zwykli się zmagać. Znajdą się i tacy, którzy będą zapewniać, ze chcą być wolni, ale gdy otrzymają możliwość ucieczki ze swoich więzień, uzmysłowią sobie, że w zasadzie nie pragną wolności na tyle mocno, by poddać się konieczności porzucenia swojego przywiązania do ludzi, stanu posiadania, pragnień, poczucia bezpieczeństwa lub jakiejkolwiek innej rzeczy, bez której nie potrafią się obejść. Posuną się do różnych sztuczek, by bronić swoich wypieszczonych marzeń i pragnień i będą walczyć z każdą próbą pokazania im, że to one są częstym źródłem ich niedoli.

Phyllis Krystal, Cutting the Ties that Bind. Growing Up and Moving On, Weiser Books York Beach, Maine, USA 1993, s. 5-6. [Roboczy tytuł książki: Przecinanie więzów, które wiążą: rozwijaj się i idź naprzód]


Przecinanie dalszych więzów, które wiążą

Dowiedziałam się, że podczas wielu swoich ziemskich wcieleń, człowiek pozostawał zasadniczo pod silną kontrolą ego. Ludzkie myśli, słowa i czyny wypływały z ego, aby zaspokoić jego pragnienia i jego potrzebę kontrolowania naszego życia. Ego zdominowało naszą świadomość i w ten sposób pozbawiło wyższą jaźń możliwości przejęcia odpowiedzialności za nasze działania.

Zainicjowane przez ego myśli, słowa i czyny pochodzące z rozmaitych osobowości, które przybieraliśmy w ciągu wielu naszych istnień na ziemi, są formami myślowymi, wypełnionymi naszą energią. Energia jest zużywana do procesów myślowych, mówienia i działania. Ale energia jest neutralna; nie jest ani dobra, ani zła; ani negatywna, ani też pozytywna. Jest to forma myślowa albo ciało przyobleczone w ubranie, lub zawierające to, co determinuje pozytywne lub negatywne skutki naszych myśli, słów czy czynów. Tak więc za każdym razem, kiedy myślimy, mówimy lub działamy, rozstajemy się z jakąś częścią naszej energii. Jednak ta energia, jakąkolwiek przybrałaby formę, zawsze znajdzie sposób, by do nas wrócić, jak wraca gołąb pocztowy. Czasem wraca ona natychmiast, ale częściej wraca w innym życiu, kiedy tylko okoliczności naszych ziemskich wcieleń sprzyjają jej powrotowi. Można powiedzieć, że myślokształty zawierające energię są jak bumerangi rzucone z pewnym nakładem siły, który stanowi o tym, jak daleko mogą one dolecieć, albo kiedy trafią do celu. Wracają do tych, którzy je wysłali z siłą proporcjonalną do energii zużytej na ich wyrzucenie.

Zatem, jeśli w przeszłości wykorzystywaliśmy naszą energię, by zranić drugą osobę przez myśl, słowo lub czyn, obecna forma myślowa zawierająca tę energię wróci do nas w równie negatywnej postaci. To znacznie różni się od powszechnie utrzymywanej teorii, że osoba, która nas rani, znajduje się na zewnątrz nas. Owszem, inni są wykorzystywani, by ułatwić powrót naszych działań z przeszłości, ale nie moglibyśmy ich otrzymać, jeśli sami wcześniej nie wprowadzilibyśmy ich w ruch.

To samo dotyczy pozytywnych myśli, słów i czynów. One także wracają do nas w czasie, kiedy okoliczności pozwalają nam ponownie przyswoić zawartą w nich energię. Ponieważ myśli wyprzedzają słowa i czyny, to myśli nadają im kształt, dlatego myśli, których rezultatem są słowa i czyny, nazywamy formami myślowymi (myślokształtami). Jesteśmy ich sprawcami lub twórcami, ale także jesteśmy odbiorcami wszystkich naszych przeszłych słów i czynów.

Jeśli jednak poprosimy wyższą świadomość (Hi C), aby myślała, mówiła i działała przez nas każdego dnia, przez cały dzień, to będzie ona inicjatorką naszych myśli, słów i czynów. Wtedy osobowe "ja" nie będzie za nie odpowiedzialne i nie będzie także poddane ani dobrej, ani złej reakcji na nie. Będziemy wolni od przywiązania do owoców naszych działań, ponieważ nie będą one pochodzić od ego. Możemy wtedy przebywać w świecie, nie pogrążając się w długach. Oznacza to, że nie możemy przypisywać sobie żadnych zasług za sukcesy, ani obwiniać się za porażki. To jest droga do oderwania. W każdym nowym życiu musimy nieustannie zadawać sobie pytanie: "Czy to działanie, myśl lub słowo przybliży mnie do celu, czy też oddali mnie od niego?" Odpowiedź powinna dyktować nam zachowania.

O naszych ponownych narodzinach decyduje przywiązanie zarówno do tego, co dotykalne, jak przedmioty, ludzie i miejsca, jak i do tego, co stanowi sferę niematerialną, jak: pragnienie władzy, pozycji, sukcesu itd. Nasze zadanie jest jasne. Musimy dowiedzieć się, kto lub co posiada moc kontrolowania nas, uniemożliwiając nam swobodne wyrażanie tego, kim jesteśmy naprawdę; i kto lub co powstrzymuje nas od powiedzenia z pełnym przekonaniem: "Niech się stanie wola Twoja, nie moja." Lecz nie wystarczy jedynie wypowiedzieć te słowa. Musimy żyć tą decyzją w płaszczyźnie naszego codziennego życia. Nasze życie może stać się wtedy instrumentem Boga mieszkającego w nas i być wykorzystane do zrealizowania Jego planów, nie dla nas samych, ale dla dobra całego świata.

Phyllis Krystal, Cutting More Ties that Bind. Letting Go of Fear, Anger, Guilt, and Jealousy so We Can Educate Our Children and Change Ourselves, Weiser Books York Beach, Maine, USA 1993, s. 150-151. [Roboczy tytuł książki: Przecinanie dalszych więzów, które wiążą; jak uwolnić się od strachu, złości, poczucia winy i zazdrości; jak możemy kształcić dzieci i zmieniać siebie.]


Przecinanie więzów karmicznych

Często ludzie zadają mi pytanie: "Co to jest Hi C?" Właściwie nie ma sprecyzowanej odpowiedzi na to pytanie. Próba wymuszenia na abstrakcyjnym pojęciu, by stało się bardziej rzeczywiste lub bardziej zrozumiałe, jest równie jałowa, co naciskanie motyla w celu przebadania go. Będzie ono zawsze jak wiązka woli - po prostu poza naszym zasięgiem i naszymi zmysłami.

Przez wiele stuleci Hi C było porównywane do płomienia lub lampy ukrytej wewnątrz każdego stworzenia. Widziano je jako diament, perłę, inny kamień szlachetny, czy złoto. Bywa nazywane świadomością Chrystusa, świadomością Buddy, świadomością Baby, wyższą jaźnią lub wyższą świadomością. Ten ostatni termin był inspiracją dla pojęcia Hi C (Higher Consciousness), którego używam w mojej pracy.

Wszystkie te słowa są jednak tylko różnymi określeniami tej samej rzeczywistości, która jest poza zasięgiem jakiejkolwiek nazwy czy próby opisu. Zatem jak możemy uchwycić tę rzeczywistość? Podczas mojej pracy uczono mnie wycofania uwagi z zewnętrznej sceny życia i kierowania jej do swego wnętrza, by poddać się prowadzeniu wyższej świadomości (Hi C), która znajduje się wewnątrz każdej żywej istoty. Jest to ta część każdego z nas, która nigdy nie umiera. Jest ona wieczna i nie można jej zniszczyć ani w jakikolwiek sposób poruszyć. Jest to Rzeczywista Jaźń, która inkarnuje się na czas naszego pobytu na Ziemi poprzez wniknięcie w ciało noworodka, które zostało przygotowane jako jej czasowy dom lub mieszkanie na wyznaczony okres życia. Jest ona w pełni świadoma, czego musimy się nauczyć i w jaki sposób każde nowe narodziny dają nam możliwości, by to czynić.

Phyllis Krystal, Cutting the Ties of Karma. Understanding the Patchwork of Your Past Lives, Weiser Books York Beach, Maine, USA 1993, s. 7-8. [Roboczy tytuł książki: Przecinanie więzów karmicznych: jak uwolnić się od przeszłości]


* "Przedmowa"(fragment książki Doświadczać Boga, Limbus 1998)
* Przecinanie więzów, które wiążą
* Przecinanie dalszych więzów, które wiążą
* Przecinanie więzów karmicznych


Copyright © 2001-2017 Stowarzyszenie Sathya Sai